Sprawa dyskryminacji pracowników Transgender w Sądzie Najwyższym może zadecydować o mojej przyszłości, ponieważ jestem trans

Polityka

W tym artykule Lucy Diavolo z Teen Vogue bada, co dla Sądu Najwyższego w sprawie włączenia osób transpłciowych do ochrony przed dyskryminacją w pracy oznacza dla jej przyszłości kobiety trans.

Lucy Diavolo

7 października 2019 r
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest
Scott Olson / Getty Images
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest

8 października Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wysłucha argumentów w przełomowej sprawie, która może zmienić moją przyszłość. Dziewięciu sędziów rozważy pytanie, czy osoby LGBTQ + zasługują na ochronę prawną przed zwolnieniem za to, że są sobą. Jako dziwna transseksualna kobieta zastanawianie się, w jaki sposób sąd wyląduje, jest czymś więcej niż tylko prognozą prawną; to eksperyment myślowy z tym, jak mogłaby wyglądać reszta mojego życia.





W centrum sprawy jest Aimee Stephens, transseksualistka, która została zwolniona z pracy w domu pogrzebowym po wyjściu jako trans. Według zwolenników domu pogrzebowego w Departamencie Sprawiedliwości administracji Trumpa oraz w anty-LGBTQ + Alliance Defending Freedom, jej pracodawca oficjalnie mówi, że została zwolniona za odmowę przestrzegania zasad firmy dotyczących „męskich” pracowników - tj. został zwolniony, ponieważ nie przedstawiałaby się już jako mężczyzna.

Stephens złożył skargę do Equal Employment Opportunity Commission (EEOC), agencji federalnej, która egzekwuje ochronę przed dyskryminacją w miejscu pracy, która z kolei wniosła pozew przeciwko R.G. I G.R. Harris Funeral Homes w 2014 r. Głównym twierdzeniem EEOC było to, że zwalnianie Stephensa było formą dyskryminacji ze względu na płeć, zgodnie z tytułem VII ustawy o prawach obywatelskich z 1964 r.

oznaczony schemat pochwy

Od tego czasu sprawa toczy się przez sądy w ramach znacznie większej debaty prawnej na temat tego, jak działa dyskryminacja ze względu na płeć. Jak napisała Emma Roth, koleżanka z American Civil Liberties Union (ACLU) Teen Vogue w zeszłym tygodniu większe konsekwencje prawne tego pytania stanowią scenariusz z Opowieść służącej gdzie rząd decyduje, że można zmusić kobiety do noszenia spódnic. (ACLU reprezentuje Stephena w tej sprawie.) I Stephens nie jest jedynym członkiem społeczności LGBTQ +, którego prawo do pracy jest przedmiotem sporów w sądzie najwyższej instancji - dwie przełomowe sprawy dotyczące dyskryminacji w miejscu pracy dla gejów i lesbijek oznaczają, że te pytania zabezpieczenia dostępne w tytule VII wpływają na całą naszą społeczność.

https://twitter.com/ACLU/status/1180222634853838848

To może i powinno martwić nas wszystkich, ale to bezpośredni wpływ prawny sprawy Stephensa dotyczy mnie najbardziej jako osoby trans i osoby znającej bardzo wiele osób takich jak ona. Moje trans i rodzeństwo niezgodne z płcią i zbyt dobrze wiem, jak to jest mieć nasze prawa do debaty w Kongresie, zablokowane przez Sąd Najwyższy lub zabrane przez tweet prezydencki.

Reklama

Ale to tylko ostatnie kilka lat, kiedy nasze znaczenie jako futbolu politycznego zaczęło w końcu zaćmiewać ciemność, dyskryminację i wymazywanie historii. Patrząc wstecz na historię tego kraju dotyczącą przepisów zakazujących przebierania się, widzimy, że przebywanie w Stanach Zjednoczonych to trans, aby żyć w kraju, w którym zostaliśmy ukarani tylko za koszule (lub bluzki) na plecach, jeśli te ubrania są uważane za odpowiednie tylko dla kogoś po drugiej stronie zepsutego, patriarchalnego pliku binarnego płci.

Historia, która przetrzymywała trans ludzi pod ziemią, jest brzydka. Nadal nie ma możliwości zagwarantowania taktowania (zauważenia), ponieważ trans podczas rozmowy o pracę nie zrujnuje twoich perspektyw lub że wyjście z pracy nie utrudni ci życia, a nawet cię nie kosztuje. Nie wymaga doktoratu zrozumieć, że skutki te odczuwają szczególnie mocno ludzie, którzy już zmagają się z siłami ucisku opartymi na rasie lub klasie. Nietrudno dostrzec, jak brak tych praw utrudnia życie, na przykład, kolorowym transseksualnym kobietom o niskich dochodach, z których wiele przewodziło walce o wyzwolenie LGBTQ +, mimo że pozostały celem przemocy i utrzymywały się z życia na zewnątrz prawne ograniczenia naszej gospodarki.

W niedzielę NBC News opublikowało wywiady z pracownikami trans, którzy dzielili się historiami wyśmiewania się z wywiadów, dziwnych pytań wiszących nad spotkaniami, oraz szefami, którzy odmówili wejścia na pokład z nowymi nazwiskami lub zaimkami. Równie złe są dla mnie historie, które opowiadałem o menedżerach, którzy nagle analizują każdy mały ruch i dyscyplinują każdy drobny błąd. Często rozmawiałem z przyjaciółmi na temat ich podstaw prawnych do złożenia wniosku o dyskryminację, i taka jest rzeczywistość dla zbyt wielu osób, które wychodzą na etapie rozmowy kwalifikacyjnej lub w pracy.

https://twitter.com/AM2DM/status/1181213897484713984

Było to dla mnie zbyt realne w 2015 roku, kiedy pracowałem w fabryce w moim rodzinnym stanie Ohio i zastanawiałem się, jak mógłbym podejść do wyjścia i rozpocząć moją transformację. Wyraźnie pamiętam materiały EEOC umieszczone nad ekspresem do kawy w pokoju wypoczynkowym z dala od hali produkcyjnej. Gdy czekałem na filiżankę Joe, zastanawiałem się nad językiem, by wspomnieć o „tożsamości płciowej” - powszechnym prawnym znaczeniu dla transness - tylko po to, by odkryć, że ich tam nie było.

Reklama

Skończyło się na tym, że przeprowadziłem się do Chicago, ponieważ „tożsamość płciowa” jest uwzględniona w ustawach antydyskryminacyjnych stanu Illinois od 2006 roku. Nie byłoby to możliwe bez finansowej możliwości podjęcia takiego kroku, ale to tam miałem pasmo szczęścia, które czyni mnie wyjątkowym w mojej społeczności: swoją pierwszą pracę jako pisarz uzyskałem dzięki programowi pracy społecznej, który pomógł ludziom znaleźć pracę. Nawet gdy moja kariera zaczęła się rozwijać, jako mentor zgłosiłam się na ochotnika do tego samego programu, w którym widziałam wielu ludzi, którzy nawet próbowali dostać się do drzwi.

Przez to wszystko wiem, że cały mój sukces odbył się kosztem pozostawienia Ohio za sobą, ponieważ gdybym miał wyjść i zostać wyrzuconym z pracy, gdybym tam był, nie miałbym zbyt wiele możliwości, by się odeprzeć. Sprawa Stephensa pomogła wzmocnić te prawa w moim kraju rodzinnym w marcu 2018 r. Teraz Sąd Najwyższy zdecyduje, czy Stephens i ja mamy te prawa w całym kraju, czy nie.

Jeśli orzekają przeciwko Stephensowi i EEOC, co to oznacza dla mnie jako osoby trans? Czy mogę kiedykolwiek wrócić do domu lub uciec od zgiełku Nowego Jorku, nie martwiąc się o to, czy stanowe i lokalne przepisy zapewnią mi szansę na utrzymanie się? Orzeczenie Sądu Najwyższego (które może nie nadejść do następnej wiosny) może określić, gdzie mogę szukać przyszłości, jakiej chcę.

Obecnie istnieje przypadkowa mozaika przepisów państwowych, interpretacji i orzeczeń sądowych, które zabraniają dyskryminacji w miejscu pracy ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową zgodnie z interpretacją tytułu VII EEOC. To, że rozmowa przeszła od uchylenia przepisów dotyczących przebierania się przebierańców, do faktycznego przyznania nam praw obywatelskich, samo w sobie jest ogromnym świadectwem poczynionych postępów. Ale postęp z natury nie jest linią mety; to maraton, który musimy kontynuować, nawet jeśli nigdy się nie skończy.

Ten maraton przebiega teraz przez Sąd Najwyższy, w którym istnieje szansa na kamień milowy: orzeczenie na szczeblu federalnym, które, podobnie jak Obergefell przeciwko. Hodges działał na rzecz równości małżeństw, ale mógł niemal całkowicie zlikwidować walki na szczeblu państwowym i lokalnym o prawa do zatrudnienia przez osoby trzecie. Fakt, że rozpatrywane są również osobne sprawy dotyczące pracowników homoseksualnych i lesbijskich, oznacza, że ​​decyzje podejmowane przez sąd mogą potencjalnie wpłynąć na miliony.

Stephens, kobieta będąca w centrum walki, wie, co jest zagrożone dla jej trans i rodzeństwa niezgodnego z płcią: szansy na otwarcie uczciwego życia lub powrotu do wymazania historii przez strach.

„Uważaj, co decydujesz o ukryciu tego, kim jesteś” - powiedział Stephens Opiekun w zeszłym tygodniu, odnosząc się do jej decyzji o wyjściu jako trans, która zapoczątkowała całą legalną sagę. „Będąc w stanie żyć dwa życia jednocześnie, jest to trudne, naprawdę trudne, a prędzej czy później dojdziesz do punktu, w którym nie możesz już tego robić”.

„Chciałbym, żebyś wybrał życie zamiast zakończyć to wszystko” - kontynuował Stephens, wskazując na surową rzeczywistość samobójstw wśród społeczności trans. „Na dłuższą metę osiągasz po prostu to, co wiele osób chciałoby zrobić: wymazać cię z istnienia”.

Chcesz więcej od Teen Vogue? Sprawdź to: Departament Sprawiedliwości Trumpa mówi, że to w porządku, jeśli kobiety zmuszone są do noszenia spódnic