Tylko czterech kandydatów miało odwagę powiedzieć „aborcję” podczas debat demokratycznych

Tożsamość

Język ma znaczenie.

Brittney McNamara

28 czerwca 2019 r
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest
Getty Images
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest

W tym opracowanym edytorze tożsamości Brittney McNamara wyjaśnia, dlaczego ważne jest, aby kandydaci demokratyczni mówili słowo aborcja, a nie tylko rozmawiać o tym.





Słowa mają znaczenie w każdym scenariuszu, ale czasem najbardziej wymowne są słowa, które nie zostały wypowiedziane. Z pewnością miało to miejsce podczas dwóch nocy demokratycznych debat głównych, kiedy 20 kandydatów z tej dziedziny używało słów w mglisty sposób, jak politycy zwykle tego nie robią. Oczekujemy, że kandydaci unikną pytań, będą rozmawiać w kręgach na palące tematy - to jest gra, prawda? Ale jeśli chodzi o aborcję, tylko 4 z 20 kandydatów określiło problem, o którym mówili, pozostawiając innym, którzy mieli okazję się nim zająć, grając w kotka i myszkę ze zdrowiem reprodukcyjnym.

Pod naszą obecną administracją słowa są manipulowane, a prawda jest wypaczana w naprawdę imponujący wyczyn zapalania gazu. (Nie, alternatywne fakty nie istnieją i nie, nie można po prostu powiedzieć, że miałeś największą frekwencję w historii, kiedy tego nie zrobiłeś). Gdy obserwujemy, jak stan pogarsza dostęp do aborcji tak poważnie, że miliony ludzi żyją ponad 100 mil od kliniki aborcyjnej, a gdy państwa przyjmują ekstremalne przepisy z nadzieją, że Sąd Najwyższy ponownie rozważy i uchyli Roe przeciwko Wade, język, którym mówimy o aborcji, jest ważniejszy niż kiedykolwiek.

Podczas debat gubernator Jay Inslee był pierwszym kandydatem, który zasugerował, że popiera dostęp do aborcji, opowiadając w nocy o „prawie wyboru” kobiety. Powiedział dalej, że nie pozwoli firmom ubezpieczeniowym odmówić ochrony kobietom, ponieważ skorzystała z tego prawa. Sen Amy Klobuchar zwróciła się do Inslee za powiedzenie, że był „jedynym” kandydatem do przyjęcia przepisów chroniących prawa reprodukcyjne, ale ona także powiedziała, że ​​popiera „prawo wyboru”. Fraza była powtarzana w kółko, ale co dokładnie wybieramy?

Sprawy stały się nieco bardziej jasne, kiedy zapytano senatorkę Elizabeth Warren, czy jej publiczny plan opieki zdrowotnej obejmowałby aborcję, do czego powiedziała: „Dbam o to, by każda kobieta miała dostęp do pełnego zakresu usług w zakresie zdrowia reprodukcyjnego. Obejmuje to kontrolę urodzeń; w tym aborcja ”. Później opowiedziała się za utrwaleniem w prawie federalnym prawa dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji, co opracowała w ramach platformy kampanii. Drugiej nocy Bernie Sanders powiedział, że jego poparcie dla Medicare dla wszystkich „gwarantuje każdej kobiecie w tym kraju prawo do aborcji, jeśli tego chce”.

Senator Kirsten Gillibrand powiedziała, że ​​walczyła o ochronę zarówno antykoncepcji, jak i prawa do aborcji podczas negocjacji ustawy o niedrogiej opiece, wzywając te kwestie po imieniu. Wywołała także, jak absurdalne jest to, że wciąż dyskutujemy o czyimś czynu nad własnym ciałem.

„Prawa reprodukcyjne kobiet są atakowane przez prezydenta Trumpa i partię republikańską. Trzydzieści stanów próbuje się obalić Roe przeciwko Wade właśnie teraz ”, powiedziała. „Zadziwiające jest dla mnie to, że debatujemy na tym etapie w 2019 r. Wśród Demokratów, czy kobiety powinny mieć dostęp do praw reprodukcyjnych”.

Oczywiście debaty te pozostawiły niewiele czasu kandydatom na rozwinięcie swoich poglądów, a niektórzy po prostu nie mieli okazji wypowiadać się na temat aborcji. Warto zauważyć, że cała dziedzina demokratyczna wydaje się w pewien sposób wspierać dostęp do aborcji, chociaż niektórzy kandydaci byli bardziej konkretni niż inni. Mamy nadzieję, że w przyszłości usłyszymy każdego kandydata wypowiadającego słowo „aborcja” i szczegółowo opisują, w jaki sposób zamierzają poradzić sobie z atakami przeciwko niemu. Ale jest coś, co można powiedzieć o głośnym mówieniu o „aborcji” podczas pierwszego dużego pokazu kandydatów Demokratów w tym cyklu wyborczym.

Reklama

Julian Castro poszedł o krok dalej niż jakikolwiek inny kandydat, posługując się być może najbardziej znaczącym językiem: opowiadał się za „sprawiedliwością reprodukcyjną”, terminem wymyślonym przez grupę czarnych kobiet w 1994 roku, który opisuje holistyczną umiejętność wyboru, kiedy i kiedy nie mieć dzieci i prawo do „bezpiecznych i zrównoważonych społeczności”, w których rodzi się dzieci. Opowiadał się za tą samą sprawiedliwością dla osób transpłciowych.

„Nie wierzę tylko w wolność reprodukcyjną, wierzę w sprawiedliwość reprodukcyjną”, powiedział Castro. „Oznacza to, że tylko dlatego, że kobieta - lub, nie zapominajmy o kimś, w społeczności trans… - jest biedna, nie oznacza, że ​​nie powinna mieć prawa do korzystania z tego prawa wyboru”.

https://twitter.com/RBraceySherman/status/1144057732653363205

https://twitter.com/JulianCastro/status/1144055853093462016

Ponieważ słowa mają znaczenie, ważne jest również, aby zaznaczyć, że Castro nie użył tych słów całkiem dobrze. Jego pełny cytat na temat osób transpłciowych i aborcji brzmiał: „nie zapominajmy też, że ktoś ze społeczności trans - kobieta trans - jest biedna, nie oznacza to, że nie powinni oni korzystać z tego prawa wyboru”. Transseksualne kobiety prawdopodobnie nie potrzebują dostępu do aborcji. Jednak mężczyźni transpłciowi i ludzie niezgodni z płcią mogą to zrobić. Na Twitterze Castro napisał: „Nie wierzę tylko w wolność reprodukcyjną, wierzę w sprawiedliwość reprodukcyjną. Wszystkie kobiety - w tym społeczność trans - mają prawo do aborcji ”. Ponownie Castro się tutaj myli. Używanie języka włączającego podczas mówienia o aborcji uznaje, że nie tylko kobiety potrzebują aborcji, ponieważ niektórzy mężczyźni też je dostają.

W czwartek wieczorem Castro powiedział, że popełnił błąd podczas debaty, dodając, że jest wdzięczny osobom transpłciowym i niebinarnym za ich pracę w nauczaniu go.

https://twitter.com/JulianCastro/status/1144341924821852160

Ale wysłuchanie kandydata mówiącego o sprawiedliwości reprodukcyjnej, szeroko zakrojonym ruchu obejmującym cały umysł i ciało, to coś więcej niż polityka. Słysząc, jak kandydat przypomina nam, że jest to walka, którą należało wygrać dawno temu. Daje krajową płaszczyznę problemom, które ludzie z macicami od dawna walczą, aby potraktować poważnie, szczególnie czarnobrązowe kobiety, które walczyły najmocniej o sprawiedliwość i na które najbardziej ich brak; wyjmuje ten problem z cienia, pozbywa się piętna i pozycjonuje go jako kolejny aspekt opieki zdrowotnej, który zasługuje na publiczną dyskusję.

co się stanie, gdy twoja wiśnia pęknie

Traktuje wydarzenia naszego ciała poważnie - coś, co wie każdy z macicą, nie jest gwarancją.