Jestem młodym czarnym aktywistą w Gruzji. Nie uważam głosowania za jedyną odpowiedź.

Polityka

Po drugiej stronie przejścia to seria badająca, jak młodzi ludzie zmagają się z podziałami politycznymi w tym chaotycznym momencie historii. W tym artykule aktywistka z Georgii Gayla Tillman zagłębia się w swoją frustrację polityką wyborczą.

Przez Gayla Tillman

3 października 2019 r
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest
Charlotte Ager
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest

Nigdy nie myślałem o polityce wyłącznie w kontekście wyborów.





Kiedy dorastałem w Gruzji, moje pierwsze zetknięcie z nierównością wynikało z mojego życia w większości na obszarze Czarnej. Mój pierwszy kontakt z walką z nierównością przyszedł przez czytanie książek. Dowiedziałem się o ikonach organizujących oddolnych Czarnych: lidera praw obywatelskich Martina Luthera Kinga Jr., działacza przeciw gwałcie Rosy Parks, mistrza praw pracowniczych Dorothy Bolden. Mówiło do mnie ich zaangażowanie w pukanie do drzwi, radykalna wyobraźnia, twarda rozmowa i głęboka troska o ludzi, których nigdy nie poznali. Dla mnie wyglądało to na najbardziej opłacalną drogę do wyzwolenia. Ta historia nauczyła mnie, że kiedy dyskutujemy o roli i wpływie polityki wyborczej na Czarnych, kontekst społeczności jest najważniejszy.

Bella Thorne blond włosy

Dopiero na pierwszym roku studiów na Georgia State University, gdzie rozpocząłem studia na studiach afroamerykańskich, osobiście zacząłem angażować się w marginalizowane społeczności dotyczące polityki wyborczej. Spotkałem organizatorów, którzy mówili mi o odmowie głosowania, odmowie uczestnictwa w systemie dwupartyjnym. Czarni radykałowie zmusili mnie do zastanowienia się nad porażkami rządu USA. Przesłuchanie ciężko zdobytego prawa Czarnych oznaczało przesłuchanie braku władzy politycznej dla bardziej marginalnych społeczności w całej populacji Czarnych - biednych Czarnych, Czarnych kobiet, Czarnych Muzułmanów, Czarnych queer i trans ludzi oraz Czarnych niepełnosprawnych.

Latem przed wyborami prezydenckimi w 2016 r. Musiałem szczerze zadać sobie pytanie, czy chcę oddać głos. Głosowałem w wyborach podstawowych za Berniego Sandersa, którego uważałem za najbardziej postępowego kandydata, ale stracił nominację demokratyczną. Po tym, jak Hillary Clinton została mianowana kandydatką Partii Demokratycznej, poczułem się niepewnie. Kiedy studenci Atlanta University Center przeszkodzili Hillary Clinton, wywołało to spore zamieszanie. Spędziłem godziny broniąc protestujących ją studentów, ale głównie przypominając Czarnym o ich politycznej władzy.

Z historycznego punktu widzenia Czarni nie powinni być lojalni wobec konkretnej partii, lecz dla lepszej, wolniejszej przyszłości i redukcji szkód. Po zapoznaniu się z tym, co uważam za anty-czarną historię Hillary Clinton i nieodpowiedzialne sposoby, w jakie jej kampania angażowała się z Czarnymi ludźmi, zrozumiałem Hillary Clinton nie jako „mniejsze zło” niż Donald Trump, ale jako inną formę i kaliber tego samego problem. Pamiętam, jak tłumaczyłem kolegom z klasy, dlaczego niektórzy Czarni nie głosują w wyborach powszechnych. W klasie, w której byłem, było około czterech pokoleń Czarnych; w wieku 18 lat byłem najmłodszy w pokoju. Byłem w klasie z ludźmi, którzy z pierwszej ręki widzieli zmagania ruchu na rzecz praw obywatelskich, i nie zgodzili się z moim stanowiskiem, że Czarni powinni zrezygnować z polityki wyborczej. Inni koledzy z klasy byli świadkami dewastacji, jaką spowodowała „wojna z narkotykami” dla Czarnych, i pamiętali Hillary Clinton, która nazywała młodych Czarnych mężczyzn „super-drapieżnikami”. Słuchając ich historii, zdałem sobie sprawę, że historia Czarnych ludzi jest zbyt bogata, aby podzielić ją na skrzynki i że różne pokolenia miały różne reakcje na traumę, której doświadczyły. Partia Demokratyczna miała ogromny problem, gdyby nie zajęła się rasistowską historią tego kraju poza potępieniem przestępstw z nienawiści i konkretnych aktów przemocy. Jako młody organizator Czarnych na Głębokim Południu czułem się swobodnie pracując nad zwiększeniem zaangażowania politycznego, a nie gromadząc wyborców za konkretnym kandydatem. Wiedziałem wtedy i wiem teraz, że długotrwały kapitał nigdy nie pojawi się w żadnym głosowaniu, więc moje inwestycje w politykę wyborczą będą motywowane wyłącznie redukcją szkód.

stroje do noszenia w pierwszym dniu szkoły
Reklama

Podczas drugiego roku studiów zaangażowałem się w prace związane z wymiarem sprawiedliwości w sprawach mieszkaniowych. Nigdy osobiście nie doświadczyłem gentryfikacji, ale znałem to zjawisko od korzeni mojej rodziny w West End w Atlancie. Moja szkoła służy jako podstawowa instytucja do „rozwoju” obszaru Turner Field w Atlancie, wpływającego na Peoplestown, Summerhill, Pittsburgh i Mechanicsville - wszystkie historycznie dzielnice Black. Uczestniczyłem w protestacyjnym mieście namiotowym wraz z koalicją ludzi, znaną obecnie jako Koalicja na rzecz Zasiłków Społecznych. Namiotowe miasto trwało 61 dni, zanim policja Georgia State University zdemontowała je wczesnym rankiem. W czasie oporu społeczności Atlanta przygotowywała się do kolejnej rasy burmistrza. Obecna burmistrz Atlanty, Keisha Lance Bottoms, nie tylko pomogła w sprzedaży stadionu Turner Field, zapoczątkowując nową falę gentryfikacji, ale jej platforma mieszkaniowa nie zawierała umów o zasiłek dla społeczności. W wyborach na burmistrza głosowałem za Vincentem Fortem, który uważałem za najbardziej postępowego kandydata. Ale Bottoms miał przy sobie bilet.

Nie głosowałem za rasą burmistrza w ogóle, sfrustrowani bez końca urzędnikami miasta ignorującymi potrzeby społeczności i wzrostem politycznym kogoś, kogo uważam za zaniedbanego burmistrza. Organizowanie pomogło złagodzić moją frustrację. Namiotowe miasto miało śpiew, taniec, dobre jedzenie i potwierdzającą społeczność - główną zasadę organizowania oddolnych mieszkańców. Odwrócenie się od frustrującego skupienia się na polityce wyborczej pomaga nam odzyskać władzę wspólnotową - i leczyć.

pryszcz brutto popping 2015

Niedawno gubernator Gruzji Brian Kemp podpisał tak zwany zakaz aborcji „płodowego bicia serca”. Przez tygodnie współpracowałem z koalicją Georgia Reproductive Health, Rights and Justice Coalition, obserwując z konsternacją, jak wybrani urzędnicy wyrażają poparcie dla zakazu aborcji w państwie z kilkoma hrabstwami bez położników i ginekologów oraz najwyższym wskaźnikiem umieralności matek, według danych America's Health Analiza rankingów danych CDC Wonder. Siedziałem w galerii budynku Georgia Capitol i byłem świadkiem, jak prawodawcy odnoszą się do płodu lub zbioru komórek jako „osoby”. Widziałem, jak twarze moich kolegów zwolenników padają, gdy głosowanie przeszło w Izbie. Patrzyłem, jak ci aktywiści, z których wielu z dumą ogłasza głosowanie, czują się bezsilni, gdy ustawa przechodzi przez Senat. Patrzyłem, jak ludzie spoza Południa wzywają Gruzję do przeszłości i staromodną, ​​chociaż ostatnie sondaże wykazały, że 7 na 10 Gruzinów w dzielnicach zamkowych uważa, że ​​kobiety powinny mieć prawo wyboru.

Nie możemy zignorować rasistowskiej i dyskryminującej historii Południa - ani jej teraźniejszości. Ale w obliczu tłumienia wyborców i polityków, którzy nie słuchają tego, czego chce tak wielu Gruzinów, musimy patrzeć poza głosowanie jako nasze jedyne zbawienie.

Chcesz więcej od Teen Vogue? Sprawdź to: Siedmiu młodych aktywistów do obejrzenia przed wyborami w 2020 roku