Dostanie się do college'u jest o wiele łatwiejsze, jeśli poszli tam twoi rodzice. Dlatego.

Polityka

Dostanie się do college'u jest o wiele łatwiejsze, jeśli poszli tam twoi rodzice. Dlatego.

„Nie popieram wcześniejszych przyjęć, ponieważ opierają się one na przywilejach zamiast zasługi i równości”.

nike buty indiańskie
22 maja 2019 r
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest
Getty Images
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest

Ponad jedna trzecia wychodzących z Harvardu klas pierwszego roku donosi, że krewny również uczęszczał do college'u Karmazynowy Harvard. Na stronie internetowej szkoły sekcja FAQ na temat przyjęć z góry przyznaje: „Wśród grupy podobnie wyróżnionych kandydatów córki i synowie absolwentów Harvard College mogą otrzymać dodatkowe spojrzenie”.

Podczas gdy wiele elitarnych szkół w USA obiecało poprawić różnorodność społeczno-ekonomiczną na swoich kampusach, ostatnie wydarzenia - w tym wiadomości, że dziesiątki zamożnych rodziców rzekomo w sumie zapłacili około 25 milionów dolarów łapówek za oszukanie swoich dzieci na studiach - sugerują inaczej. Definicja „dziedzictwa” różni się w zależności od szkoły, ale to, czy wziąć pod uwagę kwestie rodziców w procesie rekrutacji do college'u, znów budzi kontrowersje.

Niektórzy twierdzą, że rozważenie alma maters rodziców leci w obliczu amerykańskiego snu. Ale niektóre czołowe uczelnie, takie jak Stanford University, wcześniej obaliły to twierdzenie, powołując się na potrzebę budowy silnych sieci absolwentów.

Według czasopisma absolwentów University of Pennsylvania (UPenn), w ostatnich latach poziom akceptacji starszych uczniów w szkole wyniósł prawie 50% - nawet kandydaci, których dziadkowie pojechali do UPenn, dostają dodatkowy czas w biurze przyjęć. W 2018 r. Dziennik studencki Duke University poinformował, że potencjalni studenci ze starymi powiązaniami na uniwersytecie mieli prawo do „dodatkowej rundy przeglądu”. Strona internetowa przyjęć Duke'a została zaktualizowana, aby powiedzieć, że „odnotowuje status absolwentów podczas recenzowania kandydatów”. Zgodnie z często zadawanymi pytaniami na stronie rekrutacyjnej Uniwersytetu Columbia „gdy kandydat jest wyjątkowo konkurencyjny i wypada korzystnie w porównaniu z innymi podobnie utalentowanymi kandydatami”, bycie córką lub synem absolwenta może stanowić „niewielką przewagę”, która może szczególnie dotyczyć „dziedzictwa” „kandydaci”.

Ben Nguyen, student pierwszego pokolenia w Stanford, mówi Teen Vogue „nie otrzymał pomocy od (swoich) rodziców” w procesie pomocy finansowej. „Jednak gdzieś na tym świecie mogło dojść do tego niedocenione dziecko, ponieważ jego mama hojnie przekazała darowiznę lub jego ojciec ufundował nową bibliotekę dla swojej macierzystej uczelni. To absolutnie demoralizujące ”.

„Wygląda na nieuzasadnioną i niesprawiedliwą przewagę” - mówi Eric Olvera Teen Vogue. Eric został właśnie przyjęty na Harvard w ramach pełnego stypendium. „Zasługi rodzica lub innego krewnego nie powinny być zaletami przyszłego studenta”, mówi.

Jego rodzice to imigranci, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych z Meksyku w latach 90. Eric jest starszym liceum w Idaho Falls i ma nie tylko GPA, ale także aspiracje jednego dnia zasiadania w Sądzie Najwyższym. Przyznaje, że czerpie korzyści z uprzedzeń w stosunku do mniejszości, ale twierdzi, że wcześniejsze zapiski ilustrują preferencje niepotrzebnej rasy: „akcja afirmatywna dla bogatych”.

Mimo że wcześniejsze zapisy różnią się od akcji afirmatywnej, obie praktyki są całkowicie legalne. Mówi A. Scott Bolden, wybitny prawnik zajmujący się procesem sądowym i kryminalistą z Waszyngtonu Teen Vogue, „Dotychczasowe zasady są wyborem dokonanym przez (a) uczelnię lub uniwersytet, aby umożliwić wcześniejszej obecności członków rodziny uwzględnienie ich decyzji o przyjęciu”. Z drugiej strony, działanie potwierdzające jest „wymogiem prawnym, który jest dodawany do decyzji o akceptacji”, mówi. Obie zasady mają cienką linię.

„Jeśli starsze zasady stosuje się w celu dyskryminacji innych uczniów o kolorze, statusie akademickim, preferencjach seksualnych (...), może to być problematyczne” - mówi Bolden.

Ustawa wprowadzona w stanowym ustawodawstwie stanowym Kalifornii w marcu zablokowałaby finansowanie przez państwo szkół wyższych i uniwersytetów, które biorą pod uwagę status dziedzictwa (lub stosunek do dawców) w rekrutacjach.

Reklama

„Wychowujemy nasze dzieci, aby wierzyły, że jeśli będą ciężko pracować, będą miały dla nich wszelkie możliwości. Ale to po prostu nieprawda, jeśli chodzi o studia - mówi w komunikacie prasowym kalifornijski asemblyman Phil Ting, który wprowadził przepisy.

Hareen Seerha z University of California w Berkeley (UC Berkeley) już dawno spóźnił się.

„Nie popieram wcześniejszych przyjęć, ponieważ opierają się one na przywilejach zamiast zasługi i równości” - mówi Teen Vogue. UC Berkeley jest jedną z niewielu znanych szkół, które nie dokonują przeglądu spuścizny. Miejsca takie jak Harvard, mówi, „są już tak trudne do zdobycia, a wcześniejsze zapisy utrudniają aplikowanie do szkół średnich”. W 2019 r. Do Harvardu zgłosiło się 43 330 osób.

„O wiele więcej wykwalifikowanych kandydatów aplikuje do tych szkół, niż zostanie to dopuszczone”, mówi konsultantka college'u Brooke Hanson, dyrektor generalny i założyciel SupertutorTV. Hanson bada zmieniające się statystyki i polityki dotyczące przyjęć przez cały rok, a ona twierdzi, że nadal obowiązują te same zasady: różne szkoły mają różne zasady. W instytucjach Ivy League, takich jak Harvard i UPenn, status dziedzictwa ma znaczenie - „całkiem”.

Ale są zastrzeżenia. „Ogólnie rzecz biorąc, dotychczasowy status nie zrekompensuje GPA ani wyniku testu, który nie jest zakresem typowym dla szkoły” - mówi Hanson. „To nie to samo, co bycie sportowcem olimpijskim, w którym możesz mieć satelitę 3.0 lub 1250 SAT i wykorzystać swoje atuty”. Rzeczywistość jest taka, że ​​10 najlepszych i 20 szkół w USA jest zalewanych tysiącami dobrze wykwalifikowanych kandydatów każdego roku, a wejście do niej jest jak zdobycie wagi na mecz bokserski: „Kilka dodatkowych punktów na skali może mieć ogromną różnicę” .

Hanson dodaje, że proces przyjmowania na studia nie jest merytokracją i nie powinien udawać. „Holistyczne przyznanie się nie zależy od merytokracji, ale od dziwnego połączenia osiągnięć, przywilejów i próby zachęcania do różnorodności” - mówi.

Haris Hosseini, starszy z Harker School w San Jose w Kalifornii, zgadza się, że college jest główną bramą do mobilności społecznej. Dla niego to sprawa osobista.

„Mój tata był uchodźcą”, mówi Haris o swoim ojcu, Khaled Hosseini, wielokrotnie nagradzanym autorze bestsellerowej powieści Kite Runner. „Pracował sam na sam szczyt”.

Haris mówi, że inspirowanie go owocami pracy ojca spowodowało jego sukces jako krajowego mistrza mowy i działacza młodzieży. Ale Haris jako pierwszy przyznał, że nie dorastał z takimi samymi trudnościami, z jakimi zmagał się jego tata.

„Jest niezwykle popularnym, najlepiej sprzedającym się pisarzem, a ja jestem jego dzieckiem. I to mi pomogło ”, mówi Haris. „Myślę, że moim obowiązkiem było nie tylko uznać to, ale także, kiedy składałem podanie, przedstawić się jako ktoś poza tym, kim on jest”.

Starsi uczniowie zmagają się z tym samym dylematem. System przyjęć ma za zadanie katapultować pracowitych ludzi, takich jak ojciec Harisa, do tak zwanego amerykańskiego snu, ale kiedy osiągnięcie czegoś bardzo pożądanego zależy w dużej mierze od indywidualnej tożsamości, uczelnie walczą o priorytetowe traktowanie konkurujących interesów. Rzeczywistość jest taka, że ​​istnieje wiele ważnych puzzli, które pasują do siebie podczas wyobrażenia wnioskodawcy. Haris nie jest pewien, czy dziedzictwo jest jednym z nich.

„Nie jestem pewien, czy wzbogaca kandydata w taki sam sposób, jak ich pochodzenie kulturowe, etniczne, rasowe lub społeczno-ekonomiczne”, mówi. „Myślę, że tak naprawdę jest to mechanizm ciągłego wspierania bogatych absolwentów - i (a) systemu, który przynosi korzyści niektórym, a innym nie”.

Zach Schermele, reporter Teen Vogue, zajmuje się amerykańskim systemem edukacji i przyjęciami do college'ów co dwa tygodnie. Jest studentem pierwszego roku na Columbia University.