Czy ruch Me Too zadziałał?

Kultura

Czy ruch Me Too zadziałał?

Gdy dekada dobiega końca, patrzymy wstecz na obliczenia, które przyniosły sprawiedliwość niektórym, ale nie wszystkim.

namjoon niebieskie włosy
13 grudnia 2019 r
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest

Pod koniec 2017 r. Przeprowadzono dwa dochodzenia w sprawie bombardowań The New York Times i Nowojorczyk ujawnił lata rzekomego nękania, wykorzystywania seksualnego, ukrywania i działań odwetowych wobec kobiet przez hollywoodzkiego potentata Harveya Weinsteina. Te historie ostatecznie wywołały setki innych głosów w branży filmowej, aby wypowiadać się o jej podstępnej naturze. Ruch #MeToo, pierwotnie stworzony przez Taranę Burke, odrodził się, a ludzie czuli się upoważnieni do wypowiadania się na temat przemocy seksualnej w sposób, w jaki wcześniej nie mieli na to zgody.

Była to fala przypływu odpowiedzialności za źle wychowanych mężczyzn, która dotrze aż do Wzgórza Kapitolu, a reakcja była tak natychmiastowa, jak publiczna z każdym nowym pojawiającym się zarzutem. Pod pewnymi wskazówkami dotarliśmy do czasu, w którym w zeitgeist było niewiele miejsca dla złych, uprzywilejowanych mężczyzn.

Ale gdy dekada dobiega końca, spojrzenie wstecz pokazuje, że to liczenie nie do końca dotarło do wszystkich, których powinno było. Po drugiej stronie tej zmiany istnieje równoległa rzeczywistość, w której wielu mężczyzn oskarżonych o przestępstwo wciąż ma pracę i pozostaje ukochanych przez odbiorców i strażników branżowych.

W środę Weinstein osiągnął niepewne ugodę cywilną w wysokości 25 milionów dolarów ze swoimi dziesiątkami oskarżycieli, jak donosi The New York Times. Według prawników biorących udział w negocjacjach producent filmowy nie musiałby przyznawać się do wykroczeń ani płacić oskarżycielom z własnej kieszeni - pieniądze zostaną wypłacone przez firmy ubezpieczeniowe reprezentujące dawne studio producenta, firmę Weinstein. Ale Weinstein jest postawiony w stan oskarżenia przeciwko dwóm kobietom, wynikającym z incydentów, które miały miejsce w 2006 i 2013 r. (Wielokrotnie zaprzeczał jakiejkolwiek niezgodnej z prawem aktywności seksualnej).

Ale Weinstein to tylko jeden człowiek w świecie, w którym odpowiedzialność jest rzadka, a ludzie tacy jak on często wychodzą bez szwanku. Weźmy na przykład reżysera Romana Polańskiego. W 1978 r. Polański uciekł ze Stanów Zjednoczonych w oczekiwaniu na ostateczne skazanie po tym, jak przyznał się do bezprawnego stosunku seksualnego z nieletnim. Miesiąc wcześniej skazany za zarzuty, Polański został skazany na więzienie, ale zamiast tego uciekł do Francji, gdzie do dziś przebywa na wygnaniu.

I pomimo przyznania się do ustawowego gwałtu na 13-letniej dziewczynce oraz wielu innych zarzutów dotyczących niestosowności seksualnej wobec nieletnich, Polański rozpoczął lukratywną i sławną karierę filmową. Nakręcił w tym czasie ponad dziesięć filmów fabularnych, z których wiele zostało nominowanych do prestiżowych nagród. Jego najnowszy projekt Na Oficer i szpieg otwarty w sierpniu tego roku na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, gdzie zdobył główną nagrodę Jury Srebrnego Lwa. Tymczasem zarzuty o wykorzystywanie seksualne i przemoc seksualną nadal go śledzą, nawet w ostatnich latach.

Potem jest Woody Allen. Prawdopodobnie jedna z najbardziej znanych postaci w Hollywood, Allen cieszył się karierą filmową i kulturalną pamięcią podręczną, której pozazdroszczą nawet najbardziej utalentowani z jego rówieśników. W 1992 roku jego adoptowana córka Dylan Farrow (wówczas zaledwie siedem lat) publicznie zarzuciła jej seksualne wykorzystywanie. W czasie, gdy te zarzuty zostały wysunięte, zaczął opracowywać dziesiątki własnych scenariuszy (w tym inne prace), zdobywać Oscara i dziesiątki innych ważnych nagród.

Zanim Dylan - córka aktorki Mii Farrow - po raz pierwszy wypowiedziała się na temat domniemanego znęcania się, Allen był już na terapii, aby zaradzić domniemanemu niewłaściwemu zachowaniu w stosunku do niej, opisanym przez Vanity Fair. Sędzia w legalnych bitwach Allena z Mią stwierdził w areszcie w 1993 r., Że zachowanie filmowca wobec Dylana było „rażąco nieodpowiednie i że należy podjąć środki, aby ją chronić”. (Allen wielokrotnie zaprzeczał zarzutom przeciwko niemu.) A potem, jak powszechnie wiadomo, Allen poślubiła drugą adoptowaną córkę Mii, Soon-Yi Previn, kiedy miała 27 lat (publicznie potwierdził ich związek pięć lat wcześniej, gdy miała 22 lata stary). Był w jej życiu, odkąd miała około dziewięciu lat.

Reklama

Po tym wszystkim, co dzieje się w pełnym świetle opinii publicznej, dlaczego ci ludzie wydawali się tak niewrażliwi na tego rodzaju odpowiedzialność, jaką miał wprowadzić #MeToo? Co wyklucza tych bezlitośnie gównianych facetów z tego samego kawałka kultury odwoławczej, którym podlegało wielu ich równie gównianych rówieśników?

Dla Sarah Hagi, pisarki i krytyk kultury z Toronto, wszystko sprowadza się do trzech podstawowych ideałów leżących u podstaw Hollywood i naszego związku z nim - pieniędzy, władzy i niechęci do oddzielania sztuki od artysty.

„To biali ludzie, którzy dokonali niezwykłych rzeczy w swojej karierze i dla wielu ludzi, którzy są cenniejsi niż ludzkie życie i to, co ci ludzie narażają ludzi”, mówi Hagi Teen Vogue. Mówi, że to dlatego tak długo zajęło mężczyznom takim jak R. Kelly i Bill Cosby ustalenie własnego rachunku.

„Nikt tak naprawdę nie może oddzielić rzeczy, które kochają od ludzi, którzy je tworzą (i) powodem, dla którego są w stanie uciec od rzeczy jest to, że odnieśli sukces jako artyści w przeszłości”.

A jednak, mówiąc o Allenie, nie można zignorować ekosystemów wsparcia wielu ludzi, którzy pomogli im utrzymać swój status w Hollywood. Na przykład niejednokrotnie w ostatnim roku aktorka Scarlett Johannson wyraziła poparcie dla Allena, z którym współpracowała w przeszłości. Niedawno absolwentka szkoły muzycznej Vanessa Hudgens powiedziała również, że będzie zainteresowana współpracą z reżyserem.

harry styles camille

Chociaż można się spodziewać oczywistego dysonansu, gdy dowiesz się, że ktoś, kogo znasz, został oskarżony o robienie potwornych rzeczy, Hagi twierdzi, że nie ma usprawiedliwienia dla postaci, takich jak Johansson, starających się je wspierać nie tylko jako artystów, ale także jako ludzie zbyt.

„Ludzie muszą pogodzić się z tym, że ta osoba, którą podziwiałem, również zrobiła coś złego” - mówi. „(Ale) Myślę, że to tak proste, jak bycie„ Tak, pracowałem z tą osobą lub ją znałem. Moim błędem było nadal włączać je ”.

I dopóki ci ludzie będą nadal uprawnieni, wspierani i podziwiani za swoją sztukę, będziemy musieli tylko poczekać, aż zobaczy prawdziwą odpowiedzialność.