39 Historie aborcyjne pokazują, jak ważny jest dostęp do aborcji

Tożsamość

39 Historie aborcyjne pokazują, jak ważny jest dostęp do aborcji

Jest jedna historia dla każdego z 39 senatorów, którzy zwrócili się do Sądu Najwyższego o ponowne rozpatrzenie sprawy Roe przeciwko Wade.

9 stycznia 2020 r
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest
Getty Images / Composite
  • Facebook
  • Świergot
  • Pinterest

2 stycznia 39 senatorów GOP podpisało raport AMICUS wzywający Sąd Najwyższy do ponownego rozpatrzenia Roe przeciwko Wade, sprawa Sądu Najwyższego z 1973 r., która zagwarantowała prawne prawo do aborcji. W skrócie senatorowie ci wraz ze 168 republikańskimi członkami Izby poprosili siedzących sędziów Sądu Najwyższego o ponowne odwiedziny i uchylenie Roe przeciwko Wade kiedy rozważają sprawę opartą na prawie Luizjany, która może poważnie ograniczyć dostęp do aborcji w państwie.



Dla każdego z tych 39 senatorów, z których większość to mężczyźni, którzy nigdy nie będą wiedzieć, jak to jest być w ciąży, kiedy nie chcesz być, chciałem porozmawiać z 39 osobami, które znają to uczucie.

Z pomocą Shout Your Aborci and Advocates for Youth szukałem 39 opowiadań od osób, które dokonały aborcji - zamiast tego zebrałem 60 opowiadań od ludzi z całego kraju. Sześćdziesiąt opowiadań podzielonych przez osoby w wieku 19 lat i 73 lata. Historie osób religijnych, niereligijnych, trans mężczyzn, matek, kobiet w ciąży, kobiet, które nie chcą dzieci, osób, które przeszły do utrata ciąży, osoby będące rodzicami zwierząt, osoby niebinarne, osoby opiekujące się rodzicami, osoby, które były nastolatkami, kiedy miały aborcje, oraz osoby, które wcześniej dokonywały nielegalnych aborcji Roe przeciwko Wade.

Historie te są tak unikalne jak ludzie, którzy je dzielili, ale każda z nich przypomina, że ​​aborcja nie jest przedmiotem dyskusji. To nie jest jak wróżka ząb - urzeczywistnia się tylko wtedy, gdy się w to „uwierzy”. Aborcja jest normalna. Aborcja jest powszechna. Aborcja jest jednym z wielu efektów reprodukcyjnych, których doświadczy prawie co czwarta kobieta - a także transseksualiści i inne osoby niebinarne.

Dobrze więc, że w ciągu dwóch dni udało mi się zebrać ponad 39 historii o aborcji. Ludzie walczący o pozbawienie nas ludzkiego prawa do cielesnej autonomii mogą być głośni, ale są mniejszością. Jest więcej historii o aborcji niż osób, które sprzeciwiają się prawu do aborcji. Każdy zna kogoś i kocha kogoś, kto dokonał aborcji.

Daria, 26

Miałem chirurgiczną aborcję dwa lata temu. Wydaje mi się, że w moim doświadczeniu wyróżnia się to, jak „normalna” może być aborcja. Jak szczerze mówiąc, procedura była mniej inwazyjna niż standardowa wizyta ginekologiczna. Tak naprawdę śmiałem się z kilkoma pielęgniarkami. Wiele się nauczyłem o moim ciele. Zrobiłem listę odtwarzania dla mojej wizyty i to bardzo pomogło. Później zjadłem lody i poszedłem do pracy niecałe cztery godziny później.

Często czytam historie o aborcji w dużych publikacjach, które mają podtekst ciężkich emocji. Bardzo chciałbym, aby kobiety rozważające aborcję usłyszały, że czasami jest to po prostu medycznie przyziemny proces. I nie zawsze musi to być częścią twojej tożsamości.

Zawsze czułem się winny, że nigdy nie uważałem mojego za znaczące wydarzenie życiowe, dopóki nie zdałem sobie sprawy, że nie muszę.

Veronika, 19 lat

Kiedy miałem 17 lat, dowiedziałem się, że jestem w ciąży. Od razu wiedziałem, że muszę dokonać aborcji.

Właśnie dostałem się na studia i byłem gotów zmienić miasta i rozpocząć karierę w elektrotechnice. Wiedziałem, że zdecydowanie nie jestem gotowy na założenie rodziny. Ale w moim stanie prawo mówiło, że potrzebuję zgody rodziców na aborcję.

Reklama

Mój ojciec jest religijny i konserwatywny i wiedziałem, że nie mogę z nim o tym rozmawiać. Bałem się, co by się stało, gdybym powiedział mojej mamie, że zaszedłem w ciążę i chciałem aborcji. Nie byliśmy blisko i bałem się, że mnie wyrzuci. Prawo wymusiło dla mnie tę decyzję. Płakałam, bo wiedziałam, że muszę dokonać aborcji, ale nie wiedziałam, jak to zrobić.

Dotarłem do organizacji non-profit Jane's Due Process, która pomaga nieletnim uzyskać aborcję na drodze sądowej. Przeprowadzili mnie przez wiele kroków, które musiałem wykonać, zanim pojawiłem się przed sędzią, w tym wykonanie sonogramu i współpracę z moim prawnikiem w celu zebrania dowodów mojej dojrzałości i powodów, dla których chciałem dokonać aborcji.

Prawo wymagało ode mnie udowodnienia, że ​​jestem „wystarczająco dojrzały”, aby podjąć decyzję. Sędzia musiał zadecydować o całej mojej przyszłości, zanim zdążyłem podjąć własne decyzje. Czułem się tak poza kontrolą.

Wydaje mi się, że w moim doświadczeniu wyróżnia się to, jak „normalna” może być aborcja. Jak szczerze mówiąc, procedura była mniej inwazyjna niż standardowa wizyta ginekologiczna.

Ostatecznie sędzia orzekł na moją korzyść. Ale wciąż musiałem radzić sobie z kosztami i podróżami, barierami trudniejszymi do pokonania przez młodych ludzi - zwłaszcza nastolatków. W niektórych miejscach trzeba czekać tygodnie i jechać godzinami, aby umówić się na wizytę w najbliższej klinice. Po dodaniu opóźnienia konieczności stawienia się przed sędzią jeszcze dłużej będzie można uzyskać aborcję, co pcha cię w ciążę i jeszcze bardziej podnosi koszty.

Aborcja była najbardziej odpowiedzialną rzeczą, jaką zrobiłem dla siebie i swojej przyszłości, i nigdy tego nie będę żałować. Zacząłem dzielić się swoją historią, próbując zmienić przepisy dotyczące powiadomień rodzicielskich i inne, które zagrażają dostępowi do aborcji. Wszyscy mamy prawo do przerwania ciąży, jeśli nie jesteśmy gotowi do porodu i do podjęcia decyzji samodzielnie, bez rodziców, prawników i sędziów.

Kenia, 44 lata

W wieku 39 lat dowiedziałem się, że jestem w ciąży. Bez wahania oboje z partnerem wiedzieliśmy, że aborcja jest dla nas najlepszą opcją. Ponieważ oboje byliśmy pełnoetatowymi samotnymi rodzicami nastolatków, nie chcieliśmy mieć więcej dzieci. Zadzwoniłam do Houston Women's Clinic i umówiłam się na wizytę. Poszedłem tam na wcześniejsze aborcje, więc im zaufałem. Lekarz, który dokonał aborcji, dostarczył również moją córkę i świadczył mi również usługi OB-GYN.

W dniu mojej wizyty obudziłem się świetnie i pewny swojej decyzji. Przyjechałem do kliniki, zameldowałem się i zacząłem wypełniać wymagane formularze. Nagle najbardziej rozdzierający ból uderzył mnie znikąd. Czułam się słabo, ledwo mogłam mówić, a także trudno było mi wstać z miejsca. Ból był skoncentrowany po prawej stronie macicy i był nie do zniesienia, a także nieustępliwy.

Rzucili mnie na badanie ultrasonograficzne. Pamiętam technika USG, który powiedział, że nie widzi ciąży, ale widziała płyn w mojej macicy. Nie miałem pojęcia, co to znaczy, ale wkrótce się o tym dowiem. Pielęgniarka zapytała mnie, czy krwawię, i odpowiedziała „nie”. Położyła mnie w jednym z gabinetów zabiegowych i trzymała mnie za rękę, żeby mnie pocieszyć. Powiedziała mi, że brzmi to tak, jakbym mogła mieć ciążę pozamaciczną i może grozić zerwaniem jednej z moich jajowodów. Stwierdziła również, że był to stan zagrażający życiu. Zaczęłam płakać jeszcze mocniej, bo byłam sama. Nie chciałem mówić mojej mamie ani nikomu, ponieważ wstydziłem się być w tej pozycji w moim wieku. Czułem, że może mnie rozczarować. Pielęgniarka zapewniła mnie, że wszystko będzie dobrze. Następnie pobrała moją krew, aby sprawdzić poziom hormonu ciążowego (HCG) i powiedziała, że ​​wyniki ujawnią, czy ciąża rzeczywiście była pozamaciczna, ale nie dostaną jej do następnego dnia. Więc zadzwoniła do sądu i nalegała, żebym natychmiast poszedł na oddział ratunkowy.

Reklama

Natychmiast pojechałem z bólem do ER z listem z kliniki, w którym stwierdziłem, że miałem ciążę pozamaciczną, abym mógł zostać przyspieszony. Kiedy dotarłem na oddział ratunkowy, skierowano mnie na bardzo długą linię, aby poddać się segregacji. Po czymś, co wydawało się eonami, wezwano mnie do badania ultrasonograficznego. Czułem się tak, jakbym musiał czekać, ponieważ list, który im przedstawiłem, zawierał nazwę kliniki aborcyjnej. Technik polecił mi opróżnić pęcherz. Po raz pierwszy zauważyłem jaskrawoczerwoną krew. Było niesamowicie cicho i nie powiedziała ani słowa. Kiedy skończyła, zaprowadzili do pokoju na podłodze położniczej. Nagle trzy lekarze prezentujące kobiety weszły do ​​mojego pokoju z bardzo zaniepokojonym wyrazem twarzy. Jeden z nich powiedział, że mam iść na operację nagłą, ponieważ miałem ciążę pozamaciczną, a moja prawa jajowód pękła i krwawiła wewnętrznie. Ponieważ właśnie zjadłam, powiedziała, że ​​muszę być pierwszym pacjentem w kolejce po operację rano. Zamierzali usunąć pękniętą rurkę i przeprowadzić D&C, więc mnie przyjęli.

Miałem udaną operację i ostatecznie pracowałem w klinice, która uratowała mi życie. Uznałem, że misją mojego życia jest zapewnienie takiej samej współczującej opieki, jaką otrzymałem tego dnia. Czasami myślę, co by się stało, gdybym nie poszedł na aborcję. Dostawcy aborcji uratowali mi życie i nigdy tego nie zapomnę.

Jen, 41 lat

Kiedy miałem 19 lat, pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że nie mam miesiączki od miesięcy. Niedawno przeprowadziłem się do nowego miasta i brałem pigułki, więc nie zauważyłem zmiany. Zrobiłem test ciążowy i zanim siusiu wyschło, szukałem klinik aborcyjnych. Nie była to trudna decyzja i nie czułem konfliktu ani konfliktów. Moja babcia była młoda, kiedy się urodziłem, i wiedziałem, że nie chcę kontynuować pokoleniowego dziedzictwa młodego rodzicielstwa. W tej chwili nawet o tym nie chodziło - po prostu wiedziałem, że nie chcę i nie mogę być w ciąży.

Moja druga aborcja miała miejsce, gdy miałem 29 lat. Miałem bardzo poszukiwane jednoroczne dziecko i byłem w ciąży z drugim, które również było bardzo pożądane. Mój mąż i ja byliśmy szczęśliwi i stabilni i cieszyliśmy się z rozwoju naszej rodziny.

Poszedłem na rutynowy egzamin prenatalny z moim maluchem w piżamie. Nie spodziewałem się żadnych wieści, więc nie miałem przy sobie męża. Gdy lekarz pielęgniarki rozpoczął badanie USG, przytuliłem dziecko i czekałem na jego nowego rodzeństwa po raz pierwszy. Po kilku szturchnięciach i głaskaniu NP dał mi smutną wiadomość: ciąża się skończyła.

jak wyglądają podarte błony dziewiczej

Następnego dnia miałem zaplanowane D&C. Musiałem czekać na procedurę ze względu na przepisy obowiązujące w moim stanie, które wymagają przerwy między poradą aborcyjną a procedurą. Mimo że moja ciąża się skończyła, przepisy regulowały moją macicę. Kiedy przybyłem do szpitala, dostawca musiał przeczytać mi scenariusz napisany przez polityków w moim stanie, który poinformował mnie, że kończę życie i mogłem doświadczyć depresji lub raka w wyniku mojej decyzji. Dostawca wyjaśnił: „to bzdura * t, ale wciąż muszę ci to powiedzieć”.

Procedura była bezproblemowa, a powrót do zdrowia był łatwy. Zaszłam w ciążę dwa tygodnie później z moim drugim synem, który okazał się jednym z najbardziej błyszczących, dziwacznych błogosławieństw, jakie mogłem sobie wyobrazić. Opowieści o aborcji podzieliłem się z obojgiem moich dzieci, w taki sam sposób, w jaki mówiłbym o wszelkich trudnych rzeczach w życiu. Ważne jest dla mnie, aby rozumieli nieprzewidywalny kształt, jaki świat może przybrać i wiedzieli, że ani ciąża, ani utrata nie są karą.

Reklama

Radość *, 38

To jest historia aborcji, której nigdy nie myślałem. Miałem wkładkę domaciczną. Był słowem operatywnym. Jakoś zaginął w ciągu lat, odkąd został umieszczony. Odkryłem to tego samego dnia, gdy dowiedziałem się, że jestem w ciąży. Wychowałem się w społeczności przeciwnej wyborom, a moje poglądy powoli zmieniały się przez lata. Nigdy nie myślałem, że będę potrzebował aborcji. Myślałem, że wspieram inne kobiety. Zamiast tego jestem tym, który w bardzo nieoczekiwanych okolicznościach wspiera mnie legion kobiet. Gdybyś widział mnie na ulicy, nigdy byś nie podejrzewał, że ja też jestem twarzą aborcji.

Tara, 26

Gdy usiadłem, słysząc echo protestujących, dziwnie zacząłem pragnąć talerza wspaniałego południowego posiłku, aby złagodzić stres i niepokój, które mnie napełniły. Wiedziałem, że ludzie, którzy siedzieli ze mną w tej małej klinice w Karolinie Północnej, zasługiwali na o wiele lepiej. Siedziałem w małej poczekalni z 30 osobami w fartuchach szpitalnych, które sprawiały, że czuły się lęk i zawstydzony stanowymi przepisami dotyczącymi wyboru i próbami zniesienia naszego prawa do naszych ciał. Dwie rundy poradnictwa, długa lista oczekujących i wymuszony na nas 72-godzinny okres oczekiwania zostały wykorzystane do wywołania wstydu i wątpliwości. Klinika była niewielka, bez znaków ani cech identyfikujących, chyba że policzyłeś grupy protestujących wykrzykujących na zewnątrz. Każda pielęgniarka starała się pocieszyć chorych - tych, którzy płakali, i tych, którzy wymiotowali. Wiele pielęgniarek było zmęczonymi ochotnikami. Nie nosili plakietek, ponieważ praca w klinice może zagrozić ich karierze w tym stanie.

Z dumą obserwowałem ludzi noszących wyblakłe fartuchy szpitalne i zastanawiałem się, czy czują poczucie winy. Ja sam, ściskałem brzuch i zastanawiałem się przez chwilę, czy popełniam błąd. Protestujący, długie oczekiwanie, sesje doradcze, anonimowe pielęgniarki, retoryka anty-wyborcza, która wypełniła niezliczone billboardy w moim stanie - wszystko to sumowało się w mojej głowie. Wszystko wokół mnie mówiło mi, że nie powinienem być w tym pokoju. Ale tam byłem. Po zabiegu znalazłem się w popularnej restauracji w Karolinie Północnej, jedząc wspaniałe puree ziemniaczane - komfortowe jedzenie, które Południe udoskonalało na takie chwile. Kiedy zjadłem ziemniaki, zdałem sobie sprawę, że nie żałuję aborcji. Podjąłem decyzję, która była odpowiednia dla mojego życia.

Arline, 68

Miałem 36 lat i od 16 lat z powodzeniem używam przepony. Przez pierwsze kilka lat brałem pigułki antykoncepcyjne, ale byłem zdecydowany, że mężczyźni muszą być świadomi, że każdy akt seksualny może spowodować ciążę, więc przełączyłem się na przeponę jako oświadczenie polityczne, zawsze wkładając ją do obecność, a niekiedy jego uczestnictwo.

Tak skutecznie zapobiegałem ciąży, że głupio, śmiesznie uznałem, że nie mogę być płodny, i przestałem używać przepony. I niespodzianka, niespodzianka, w ciągu 6 miesięcy znalazłem się podekscytowany. Moje miesiączki zawsze były jak w zegarku, więc podejrzewałam wcześnie i byłam w stanie zorganizować aborcję jak najwcześniej - 7 tygodni.

W następnych latach uderzyło mnie to, że ja i inne kobiety, które znałem, które miały aborcje, mniej więcej o nich zapomniały, podczas gdy jedyna kobieta, którą znałem wtedy, która oddała dziecko do adopcji, nigdy nie przestała o nim myśleć , zepsuł się co roku w jego urodziny i zastanawiał się nad każdym dzieckiem, które widziała, w jakim wieku był jej syn.

Reklama

Kerry, 40

Mój mąż i ja zmagaliśmy się z niepłodnością i byliśmy tak podekscytowani, kiedy w końcu zaszłam w ciążę. Mieliśmy 12-tygodniowe badanie ultrasonograficzne, które poszło świetnie, a prenatalne testy przesiewowe nie wykazały żadnych poważniejszych trisomii i że mieliśmy dziewczynę. Byłem tak podekscytowany, że zawsze chciałem córki. Mój skan anatomii po 21 tygodniach opowiedział nam inną historię - nasz lekarz medycyny płodowej ze strony matki powiedział nam, że nasza córka ma zaburzenia serca i mózgu oraz małą jamę klatki piersiowej. Amniopunkcja ujawniła, że ​​nasza córka ma triploidię. Nasze badania i dyskusja z doradcą genetycznym wykazały, że nie jest zgodna z życiem.

Mój mąż i ja podejmujemy bolesną decyzję, aby dokonać aborcji i zakończyć naszą tak bardzo pożądaną ciążę. To zdecydowanie najtrudniejsza decyzja, jaką kiedykolwiek musieliśmy podjąć i której nie podjęliśmy pochopnie, ale nie chcieliśmy, żeby cierpiała. Kilka dni później zostałem nakłoniony i musieliśmy ją trzymać i spędzać z nią czas. Była taka piękna. Nazwaliśmy ją Anneliese Marie po Anne Frank, w nadziei, że Anne Frank będzie żyła nawet po swojej śmierci. Politycy przekonają ludzi, że aborcja, szczególnie (późniejsza) aborcja jest okrutna i zła. Jest to niezbędne prawo na każdym etapie ciąży, aw przypadkach takich jak moja Anneliese była najbardziej kochanym, najbardziej pożądanym dzieckiem. Trudny wybór z miłości i współczucia.

Emily, 23 lata

Latem 2018 roku dowiedziałem się, że mój mąż był w ciąży w wieku 22 lat. W tym momencie byłem prawie dwa lata żonaty. Zrobiłem test ciążowy kilka dni po moich 22 urodzinach, a mój mąż i od razu wiedzieliśmy, że nie jesteśmy w stanie przyjąć dziecka z powodu wielu okoliczności, ale co najważniejsze „nie chcemy dzieci”. Po 5 tygodniach i 5 dniach mam aborcję chirurgiczną.

Czułem się jak silne skurcze miesiączki. To nie było przyjemne. Ale na pewno zrobiłbym to jeszcze raz, gdybym musiał. Pracuję nad sterylizacją, ponieważ nie chcę dzieci i nie chcę kolejnej aborcji. Bez tej aborcji miałbym prawie 1-letnie dziecko i nie żyłbym szczęśliwy. Byłabym w gorszym długu, a moje zdrowie psychiczne byłoby znacznie gorsze niż obecnie. Jestem bardzo wdzięczny za dostęp do bezpiecznej aborcji.

Anne-Marie

Moja historia naprawdę zaczęła się w 1993 roku, kiedy wraz z mężem postanowiliśmy, że zaczniemy mieć dziecko. Sześć lat później, po trzech poronieniach, w końcu byłem podekscytowany, że dotarłem do drugiego trymestru ciąży. Po 17 tygodniach wybraliśmy kilka nazwisk i czułem się dobrze. Oboje siedzieliśmy w gabinecie lekarskim, czekając na swoją kolej na badanie USG. Największym problemem w tym momencie było podjęcie decyzji, czy powinniśmy ustalić płeć dziecka, czy nie. W końcu zdecydowaliśmy, że płeć będzie niespodzianką. Poszliśmy do pokoju z USG i kiedy technik przeprowadził jej pomiary, zobaczyliśmy nasze dziecko. Byliśmy podekscytowani i trochę bełkotałem, ale nie mogłem nie zauważyć, że technik tak naprawdę nie chciał angażować się w żadną z naszych rozmów i długo mierzył głowę dziecka. Zauważyłem też dużą czarną plamę, która wypełniała wnętrze głowy. Nigdy wcześniej nie miałem USG, nie wiedziałem, co to znaczy. Zapytałem technika: „Co to za czarna plama w głowie dziecka” ?, ale zignorowała moje pytanie.

Reklama

Przyszedł lekarz i powiedział nam, że dziecko ma duży worek wypełniony płynem w mózgu i bardzo prawdopodobne jest, że w rezultacie dozna ekstremalnego uszkodzenia mózgu.

Dokładną diagnozą był zespół Dandy-Walkera. Wyszliśmy oszołomieni z biura. Musieliśmy wsiąść do osobnych samochodów: on, iść do pracy, i ja, iść sam do domu i zrozumieć sens tego nieprzewidzianego ciosu.

Po tygodniu spotkań ze specjalistami w celu potwierdzenia ciężkości tej anomalii i przemówienia do mojego biskupa kapłana na temat sytuacji oraz modląc się i modląc o odrobinę jasności, postanowiłem przerwać płód. Zawsze byłem za wyborem, ale nigdy nie wyobrażałem sobie, że kiedykolwiek wybiorę aborcję.

Moja procedura poszła dobrze. Wiedziałem, że jednym z zagrożeń jest uszkodzenie macicy. Kiedy się obudziłem, najpierw zapytałem: „Czy moja macica jest w porządku”? Tak bardzo chciałem mieć dzieci. To było bolesne, ale uleczyłem. A dwa lata później urodziłem zdrowe bliźniaki.

Miki, 43

Dzień, w którym dowiedziałem się, że jestem w ciąży, upłynął sześć dni po śmierci mojej matki z powodu raka. W tym czasie byłem niezdrowy do skrajności, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Ostatni rok spędziłem na opiece nad matką. Byłem na wszystkich sesjach chemioterapii, na wszystkich wizytach lekarzy, we wszystkich procedurach, ale w nocy nadużywałem się i wrzucałem do ciała substancje, aby się odrętwiały i poczułem wolność przez minutę. To było 16 lat temu, miałem 27 lat.

Wspominam ten czas w moim życiu i mam tak wiele mieszanych emocji. Żałuję, że nigdy nie zacząłem używać narkotyków, żałuję, że nie byłem lepszą córką mojej matki, żałuję, że się nie przeprowadziłem. Może żyłaby, gdybym był lepszą osobą. Mimo całego mojego żalu, jedyną decyzją, której nigdy nie żałowałem, jest aborcja. Czuję, że moja aborcja była pierwszym krokiem na mojej obecnej ścieżce. To był pierwszy wzmacniający wybór życia, którego dokonałem od bardzo dawna.

W ciągu 16 lat, które minęły, starałem się wybaczyć sobie moje wcześniejsze niepowodzenia. Użyłem także swojej przeszłości, by kierować moją przyszłością. Nie mogę zmienić swojej przeszłości. Bez tych doświadczeń, przez które przeszedłem, nawet nie byłbym żywy, nie mówiąc już o byciu restauratorem i właścicielem domu do wynajęcia. Ufam sobie, że zyskujesz tylko przez porażkę.

Dostęp do bezpiecznej aborcji uratował mi życie.

Marie, 30 lat

Po urodzeniu pierwszego dziecka zadałem sobie pytanie: „Jak kobieta, która wniosła życie na ten świat, może być w stanie dokonać aborcji”? Ale nigdy nie sądziłem, że za 7 tygodni będę w ciąży z prawie 3-letnim i 9-miesięcznym dzieckiem. To była niespodzianka, widząc co najmniej pozytywny test. Początkowy szok był szczęśliwy, ale potem zacząłem myśleć o tym, jak zmagałem się mentalnie z drugą ciążą i wreszcie dotarłem do miejsca, w którym znów poczułem się sobą po walce z depresją poporodową i lękiem. Jako mama w domu wiedziałam, że nie będę w stanie poradzić sobie z kolejną ciążą i podatkową fazą noworodka tak szybko po mojej drugiej. Nadal karmię piersią, bo głośno płaczę! Jakbym potrzebował jeszcze jednego wyciągania energii i płynów, nie wspominając już o poczuciu własnej osobowości ze względu na nie tylko 9 miesięcy ciąży, ale kolejny rok. Dowiedziałem się w sobotę rano, do południa tego dnia wiedziałem, że muszę dokonać aborcji.

Reklama

Mój mąż i ja poszliśmy w następną środę rano. Płakałem cały ranek, płakałem podczas spaceru, w którym musieliśmy minąć tych okropnych „chrześcijańskich” protestujących z wypaczonymi znakami przedstawiającymi 20-tygodniowe płody wrzucone do śmietników, zawiązane w workach na śmieci itp. (Dla przypomnienia, po 7 tygodniach , mój zarodek był zaledwie kroplą komórek, a nie krzyczącym płaczącym dzieckiem, które musieli wyciągnąć z pochwy), płakałam podczas wypełniania dokumentów, płakałam, czekając na USG i rozmawiając z doradcą, podali mi .

Nie zmieniłbym tego, co zrobiłem. Nie byłbym dzisiejszą mamą, opiekującą się na dzień dzisiejszy 2 małymi dziećmi, poświęcając życie towarzyskie i prawie całą zasugerowaną mi opiekę. Daję z siebie wszystko moim dzieciom i mężowi. I nie żałuję, że podjąłem decyzję o opiece nad moją rodziną i mną.

Michele, 55

Miałem aborcję w wieku 14 lat w stanie Waszyngton. Byłem molestowany seksualnie przez kuzyna i tak zaszłam w ciążę. Musiałem udać się godzinę do placówki Planned Parenthood, aby mieć procedurę. Nigdy nie powiedziałem nikomu, dopóki nie ukończyłem szkoły w wieku 17 lat. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że byłem molestowany seksualnie, dopóki nie byłem na terapii lata później.

Barbara, 58 lat

Miałem dwie aborcje w New Jersey. Według lekarzy za każdym razem byłem w około 5 tygodniu ciąży.

Od razu wiedziałam, jak tylko odkryłam, że jestem w ciąży, że chcę aborcji, nie było wątpliwości. Nie chciałem mieć nic wspólnego z ojcami dzieci, z którymi umawiałem się i zgwałciłem, a jeden z nich regularnie mnie molestował. Wiedziałem, że gdybym miał dziecko, byłbym przywiązany do tych mężczyzn do końca życia. Nie chciałem też cierpieć z powodu ciąży i porodu, nie chciałem się nim opiekować ani finansować dziecka.

Od razu wiedziałam, jak tylko odkryłam, że jestem w ciąży, że chcę aborcji, nie było wątpliwości.

Po drugiej aborcji obudziłem się płacząc, a lekarz krzyczał na mnie za płacz. Bardzo miły wolontariusz przyszedł mnie pocieszyć. Powiedziałem jej wtedy i tam, na łóżku, że chcę wiązać rurki. Byłem w szoku, kiedy powiedziała mi, że w zasadzie musiałbym błagać lekarza, żeby to zrobił, że tak naprawdę to nie ode mnie należy.

Paige, 28

Jako rodzic wiedziałem od razu, że aborcja jest decyzją, którą muszę podjąć, ale nie zdawałem sobie sprawy, jak trudno byłoby uzyskać do niej dostęp w moim stanie. Mieszkam w Teksasie, jednym z najbardziej restrykcyjnych stanów w kraju, jeśli chodzi o aborcje. 24-godzinne okresy oczekiwania, obowiązkowe ultradźwięki, poradnictwo państwowe i kieszonkowe koszty są tutaj rzeczywistością. Straciliśmy nawet ponad połowę naszych klinik po przejściu HB2 - co narzuciło medycznie niepotrzebne przepisy na dostawców lub przepisy TRAP. Klinika, do której się udałem, nie miała możliwości mnie zobaczyć przez dwa tygodnie, a potem zajęło to kilka dni. A kiedy jesteś w ciąży, kiedy nie chcesz być, każdy dzień ma znaczenie.

Poruszanie się po ograniczeniach było trudne, ale byłem traktowany z najwyższą życzliwością ze strony personelu kliniki - coś, co skłoniło mnie do późniejszej pracy tam jako doradcy. System zaprojektowany, aby zniechęcić mnie do podjęcia tej decyzji, miał faktycznie odwrotny skutek, a ponadto, ponieważ zdałem sobie sprawę, że nie było końca długości, jaką prawodawcy zamierzają znacznie ograniczyć nasze prawo do aborcji - aż do jej całkowitego zniknięcia. Od czasu aborcji zbierałem się na schodach Kapitolu i rozmawiałem z lokalnymi przedstawicielami w nadziei na lepszą przyszłość. Złożyłem zeznanie na korzyść pierwszej w swoim rodzaju (obecnie zatwierdzonej) poprawki budżetowej w wysokości 150 000 USD na praktyczne wsparcie związane z aborcją w hrabstwie Travis, dotyczące transportu i opieki nad dziećmi. Dołączyłem do We Testify Texas, aby nadal dzielić się moją prawdą i doświadczeniami w nadziei, że ktoś inny będzie miał łatwiejsze doświadczenie niż ja. I nie przestanę, bo wszyscy kochają kogoś, kto dokonał aborcji.

Reklama

Nancy, 49

Byłem studentem college'u w 1994 roku, kiedy dokonałem aborcji. To był dla mnie właściwy wybór, ponieważ byłem singlem i to była nieplanowana ciąża. Zakładałem, że aborcja będzie zwykłą wizytą u lekarza, ale się myliłem. W stanie Ohio, zanim mogłem dokonać „legalnej” aborcji, musiałem: wysłuchać zalet i wad aborcji i porodu przez telefon, porozmawiać z stronniczym doradcą, który uznał mnie za przeciwnego wyboru, odebrać broszura sponsorowana przez państwo na temat rozwoju płodu i musiałem czekać dodatkowe 24 godziny przed zabiegiem, aby dać mi czas na „przemyślenie”.

Legalne obręcze, przez które musiałem skakać, aby uzyskać „legalną” aborcję, miały mnie odwieść, ale zamiast tego sprawiły, że byłem bardziej zdeterminowany, aby to zrobić. W końcu nadszedł dzień mojej procedury i byłem zaniepokojony, ale nie dlatego, że martwiłem się o samą operację, ale dlatego, że powiedziano mi, że procedury były opóźnione, ponieważ lekarz musiał „zmienić jej harmonogram, aby nie zginęła „. Co? Jako pacjent, to nie są dokładnie te słowa, które chcesz usłyszeć, że twój lekarz jest zagrożony i może zostać zabity przed wykonaniem legalnej procedury medycznej.

Na szczęście doktor zdążył tego dnia i miałem aborcję zgodnie z planem. Odetchnąłem z ulgą, ponieważ po raz pierwszy naprawdę zacząłem kontrolować moje zdrowie seksualne i naprawdę zdałem sobie sprawę z tego, jak restrykcyjna polityka aborcyjna może wpływać na zwykłe kobiety takie jak ja.

To doświadczenie zapoczątkowało moje zainteresowanie polityką pro-choice i doprowadziło mnie do zostania eskortą kliniki, aby inne kobiety nie musiały stawić czoła temu, co zrobiłem.

Jessa, 28 lat

W czerwcu 2012 r. Byłem na drugim z pięciu lat w przyspieszonym college'u. Brałem udział w pierwszej rundzie wywiadów stażowych i żonglowaniu finałami semestru wiosennego. Byłem zestresowany do maksimum, ale moje pragnienie wytrwania było niezwykle silne, więc po prostu przepychałem się przez wir tragicznego planu badań-badań-pisania-wywiadu-badań-pisania-badania-wywiadu. Dopiero po trzech dniach moje ciało zbuntowało się i uderzyło mnie falą zadyszki i ucisku w klatce piersiowej. Jak każdy dobry hipochondriak z dostępem do Web MD, założyłem, że umieram. Po czwartym z 10 wywiadów, które zaplanowałem, rzuciłem się przez drzwi ER. Jak się okazuje, byłam wolna od śmierci, a ciąża dodatnia.

Nigdy nie miałem wątpliwości, że zamierzam dokonać aborcji. Ta perspektywa była przerażająca, rzeczywistość osadzona w tym, że w wieku 20 lat nie miałem żadnych kwalifikacji do macierzyństwa. Nie chciałem, aby moje życie zostało zawieszone na łańcuchach w związku z konsekwencjami gównianego jednego wieczoru. Następnego dnia poszedłem do Planowanego Rodzicielstwa i rozpocząłem proces aborcji. W następnym tygodniu wrócę do biura po Mifepristone, który rozpocznie proces wypowiedzenia, a następnego dnia wezmę drugą tabletkę w bezpiecznym pokoju w mojej mamie, w otoczeniu wszystkich pocieszających pluszaków i bandy plakaty mojej młodości. Pracownicy Planowanego Rodzicielstwa byli mili i serdeczni i nigdy nie zmuszali mnie do kwestionowania mojej decyzji. Byłem i nadal jestem wdzięczny, że miałem tak dużą kontrolę nad aborcją, jak każda osoba powinna mieć do tego prawo.

Erin, 45 lat

Miałem cztery aborcje. Nigdy nikomu o nich nie rozmawiałem. Kiedy musiałem wypełnić arkusz informacyjny u lekarza, w którym pytają, ile ciąż, zawsze kłamałbym. Nawet bardzo wybredni przyjaciele dokonali niezwykle osądliwych uwag na temat osób mających więcej niż jedną aborcję. Kiedy zacząłem współpracować z Shout Your Abortion, przyjaciel powiedział mi, że powinienem kłamać i powiedzieć, że mam tylko dwa, bo inaczej zraniłbym własną sprawę. Myślałem, że zdecydowanie jestem jedynym, który dokonał tak wielu aborcji. Bałam się reakcji innych ludzi i nie czułam się wystarczająco silna, aby sobie z nimi poradzić. Nie wiedziałem też jak ja faktycznie odczuwałem własne aborcje. Kiedy twoje społeczeństwo jest pogrążone w piętnie, hańbie i nieuczciwości, znalezienie prawdziwych myśli jest trudne. Mówienie prawdy działa!

Reklama

Miałem jedną aborcję u jednego partnera i trzy u innego partnera. Ostatnie trzy wszystkie miały miejsce w ciągu dwóch lat. Zdarzyły się również podczas dość głębokiego okresu oderwania się i odłączenia od własnego ciała, w którym nic tak naprawdę nie wydawało się solidne ani prawdziwe. Czułem, jakby się przydarzyły * mi *, a nie mnie, będąc aktywnym uczestnikiem mojego życia. Utrzymanie życia z dnia na dzień było bardzo ważnym celem, a ja nie byłem w stanie nic poza tym. Nie wspominam o tym, ponieważ uważam, że jest to usprawiedliwienie lub uzasadnienie czterech aborcji, ale raczej wskazanie, że życie jest bardzo skomplikowane. Tam są więc wiele powodów, dla których ludzie dokonują wielu aborcji.

Alayna, 28

Zrobiłem test w łazience Starbucks. Miałem 17 lat, przestraszony, zawstydzony, ale głównie w ciąży. Wiedziałem, że chcę aborcji, zanim jeszcze porozmawiałem z moim chłopakiem. Oprócz praktycznych powodów, by nie mieć dziecka, po prostu nie chciałem zostać rodzicem. Na tę ciążę wybrałem aborcję medyczną (pigułkę aborcyjną) i (zakończyłem) ciążę, spędzając czas z mamą mojego chłopaka. Potarła mnie po plecach, gdy wymiotowałam, a potem przyniosła mi jabłka i masło orzechowe, jak dziecko.

Moja druga aborcja była tajemnicą. Powiedziałem tylko dwóm osobom, że jestem w ciąży, i z tymi ludźmi nigdy o tym nie rozmawiałem. Przeszedłem aborcję chirurgiczną w klinice i od razu przystąpiłem do pracy, prowadząc kampanię burmistrza. Nie chciałem, żeby mój szef myślał, że biorę urlop w sezonie kampanii, ani też nie byłem jednym z rodzajów kobiet, które potrzebowałyby aborcji. Cieszę się, że teraz wiem, że wszyscy dokonujemy aborcji i nic nam nie jest.

Dopiero za dwa miesiące nie dowiedziałam się, że jestem w ciąży po raz trzeci. Każdej nocy piłam jedną lub dwie butelki wina, więc poranne mdłości przypominały kolejną z powodu coraz bardziej złego kaca. Nie byłem pewien, czy chcę częściowo dokonać aborcji, ponieważ czułem, że nie zasłużyłem na kolejną. Może tym razem pomyślałem, że powinienem mieć dziecko. Cieszę się, że tego nie zrobiłem, ponieważ minęłyby jeszcze dwa lata, zanim będę trzeźwy i będę żył tak, jak chciałem.

Niedawno mój lekarz wyjaśnił, że owuluję podczas hormonalnej kontroli urodzeń, dlatego nadal zajmuję się ciążą. Aborcja to wolność. Jestem szczęśliwa, cała i żywa dzięki bezpiecznej aborcji.

Anonimowy, 41

Zaszłam w ciążę w wieku 34 lat i byłam zasadniczo w szoku. Zawsze miałem nieregularny cykl, więc nie mogłem wiedzieć, że późny okres nic nie znaczy, a poza tym zawsze zakładałem, że biorąc pod uwagę nieregularne miesiączki i podeszły wiek, prawdopodobnie trudno mi będzie zajść w ciążę. Zrobiłem test w łazience biurowca, w którym pracowałem na czas, i od razu wyszło to pozytywnie. Kiedy powiedziałem mojej matce, ona po prostu powiedziała „dobrze, więc masz to”. Wiedziała, że ​​chcę dziecka od lat, i wyglądało na to, że nawet nie mogła sobie wyobrazić, że może to nie być dla mnie odpowiedni czas i że mam opcje.

Podjęcie decyzji zajęło mi 10 dni. Umówiłem się na jedno spotkanie i odwołałem je. Szukałem stron internetowych z opcją wyboru, desperacko szukając takich historii, jak moje, opowiadających o kobietach, które chciały być matkami, i zbliżały się do wieku, w którym może być trudniej zajść w ciążę w przyszłości, ale wiedziały też, że nie są w odpowiednie okoliczności, by mieć dziecko w tym momencie życia. Wiedziałem, że gdybym miał dziecko, bardzo bym go kochał, ale ... to po prostu nie było życie, którego pragnąłem dla siebie lub mojego przyszłego dziecka.

Reklama

Zasadniczo odłożyłem marzenie o zostaniu mamą, dopóki nie miałem takiego życia, na jakie oboje zasługiwałem. Jednocześnie czuję się tak szczęśliwy, że mogłem uzyskać dostęp do opieki z kilkoma ograniczeniami, i było to tak proste jak rozmowa telefoniczna i przybycie do kliniki w ciągu tygodnia. Do czasu aborcji byłem w około 9 tygodniu ciąży i wybrałem zabieg chirurgiczny ze znieczuleniem ogólnym. Lekarz był bardzo opiekuńczy, a zapakowana poczekalnia naprawdę uświadomiła mi, jak desperacko potrzebne jest to prawo do aborcji dla kobiet. Sama procedura była prawie bezbolesna. Pobicie emocjonalne było zdecydowanie trudniejsze. To była właściwa decyzja, ale nie ułatwiło jej to.

Kiedy moja aborcja została w końcu wykonana, w łazience w domu fala ulgi była nie do opisania. Depresja i smutek zaczęły narastać, a ja znów poczułem się jak istota ludzka. Czułem się jak ja.

Nicole, 32 lata

W listopadzie miałem aborcję w Święto Dziękczynienia. Byłem eskortą wolontariusza / pacjenta przez około rok wcześniej, więc kiedy wziąłem test i zdałem sobie sprawę, że jestem w ciąży, byłem na stronie w ciągu kilku minut. To nie był mój czas i nigdy się nie wahałem. Zaplanowane rodzicielstwo zawdzięczam pewności i bezpieczeństwu, które tak łatwo wyciągnąłem z moich wniosków. Przez kilka dni nie czułem się dobrze, ale bycie kobietą cierpiącą na brakujące miesiączki PCOS to dla mnie powszechne miejsce. Kiedy ledwo mogłem przejść przez klasę boksu, wybrałem ją w drodze do domu. Nigdy nawet nie wstałem z toalety, dopóki nie zobaczyłem rezultatu i nie zacząłem płakać. Mój partner wybiegł z kuchni i mnie tam trzymał. Trzymał mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze, pomógł mi się zebrać i ruszyliśmy w stronę komputera. Kiedy zadzwoniłem przerażony, następnego dnia powiedziano mi, że moja miejscowa klinika została zarezerwowana na miesiąc i będę musiał jechać prawie trzy godziny (do innej). Musiałem wziąć dzień wolny od nowej pracy. Chociaż udało mi się umówić na szybką wizytę, zostałem zmuszony do powrotu do domu, ponieważ nie możesz mieć procedury tego samego dnia co badanie. Zamiast tego musisz być w ciąży przez tydzień lub dwa. To było dla mnie straszne. Oczekiwanie. Nosiłam poty. Wycofałem się od wszystkich. Czułam się obojętna i zniesmaczona moim zmieniającym się ciałem. Byłem chory. Oczekiwanie było prawdopodobnie najbardziej okrutną częścią, oprócz rachunku za 600 USD, który widziałem, jak niektóre kobiety odchodziły, nie mogąc zapłacić.

Na szczęście dla mnie wybrałem aborcję, pigułki, więc potrzebowałem tylko drugiej wizyty. (Moja lokalna klinika) mogła się ze mną zobaczyć na moje ostatnie spotkanie. Minąłem protestujących, tych samych, które chroniłem inne kobiety przed niezliczoną ilością razy. To było surrealistyczne. Kiedy moja aborcja została w końcu wykonana, w łazience w domu fala ulgi była nie do opisania. Depresja i smutek zaczęły narastać, a ja znów poczułem się jak istota ludzka. Czułem się jak ja. Ustawodawcy (z mojego stanu) walczą każdego dnia, aby utrudnić kobietom takim jak ja, to już jest.

Nigdy nie żałowałem swojej decyzji i nie ma w tym wstydu.

To było moje ciało. Mój wybór.

Emilia

Miałem aborcję siedem lat temu w Indianie i nawet wtedy ograniczenia aborcji na Środkowym Zachodzie były surowe. Musiałem zobaczyć niepotrzebne medycznie ultradźwięki, uczestniczyć w obowiązkowych sesjach doradczych i podróżować kilka godzin w tę iz powrotem kilka razy w tym miesiącu i wejść do kliniki otoczonej przez protestujących, którzy mówią mi, że spłonę w piekle, aby zdobyć dwie pigułki, aby zakończyć moje 8-9 tydzień ciąży - cały ten niepotrzebny uraz dla dwóch tabletek. Wiedziałem, co chcę zrobić i nigdy nie żałowałem swojej decyzji, ale musiałem walczyć z niepotrzebnymi ograniczeniami aborcyjnymi mającymi zawstydzić mnie do zmiany zdania lub anulować procedurę z powodu wszystkich obciążeń finansowych spowodowanych tymi ograniczeniami. Jako młoda kobieta w wieku 19 lat zadłużyłam się za jedną z najbezpieczniejszych istniejących procedur medycznych, ponieważ republikanie odpowiedzialni za mój stan powiedzieli, że to nie jest kwestia życia, to poród. Moja aborcja uratowała mi życie - pozwoliła mi uciec od niegodziwego związku i poślubić moją bratnią duszę, zdobyć trzy stopnie naukowe i stać się osobą, którą powinienem być. Chcę być matką, ale chcę, aby stało się to na moich warunkach, a nie grupka starszych mężczyzn, którzy rządzą rządem. Nikt nie powinien być zmuszany do rodzicielstwa. Aborcja jest sposobem wolności dla wielu z nas - wiem, że była dla mnie - i nadszedł czas, aby społeczeństwo uznało, że 1 na 4 z nas dokonuje aborcji. To normalna, bezpieczna procedura opieki zdrowotnej i nigdy więcej nie zawstydzam się.

Reklama

Alyssa, 36

Pierwszą aborcję przeprowadziłem, gdy miałem 20 lat. Gdy tylko dowiedziałem się, że jestem w ciąży, bez wahania wiedziałem, że dokonam aborcji. Był rok 2003, a mój względny przywilej dał mi wiedzę, że będzie to dla mnie łatwe, a moja opieka zdrowotna zapewniła mnie, że nie będę w związku z tym obciążony finansowo. Całe doświadczenie było wspaniałe. Byłem zdenerwowanym dzieckiem, które nie miało pojęcia, czego się spodziewać, i traktowano mnie z absolutnym szacunkiem wszystkich, od recepcjonisty po lekarza i pielęgniarki pooperacyjne. Punktem kulminacyjnym dnia, który nie zawsze bawi ludzi, kiedy opowiadam tę historię, było żartowanie z anestezjologiem, zanim zacząłem liczyć się z tyłu, jak lepiej nie ukraść wszystkich moich rzeczy, kiedy spałam. Minęło ponad 16 lat i mogę śmiało powiedzieć, że w tym czasie nigdy nie miałem bardziej pozytywnego, afirmującego i wygodnego doświadczenia w placówkach służby zdrowia niż tego dnia.

Moja druga aborcja nastąpiła prawie dokładnie dwa lata później. Tym razem poszedłem do Planowanego Rodzicielstwa i otrzymałem pigułki aborcyjne. Tym razem nikt nie żartował ze mną, co było trochę rozczarowujące, ponieważ żarty pomagają mi nerwy, ale ogólnie było to pozytywne doświadczenie z trwałymi efektami. Ludzie z PP od razu sprawili, że poddałem się kontroli urodzeń, a potem wróciłem do nich z powodu opieki reprodukcyjnej jeszcze przez 5 lat, otrzymując edukację i leczenie, które uniemożliwiły mi kiedykolwiek kolejną aborcję.

Zawsze będę wdzięczny, że pozwolono mi uczestniczyć w ustalaniu, co będzie najlepsze dla mojej opieki zdrowotnej w zakresie reprodukcji w młodym wieku; stworzyło mi scenę, w której należycie będę orędować medycznie przez resztę życia, czego wielu ludzi nigdy się nie uczy.

Amanda, 42 lata

Miałem 21 lat, kiedy zaszłam w ciążę. Od razu poczułem, że będę mieć to dziecko i wszystko będzie dobrze, i miałem rację. Byłem wtedy na studiach, a sama ciąża nie była łatwą drogą. To właśnie podczas tego doświadczenia bycia młodym i obawiającym się miliona niewiadomych, a jednocześnie pełnego wsparcia kochającej rodziny i partnera, naprawdę zrozumiałem, dlaczego inni nie mogli dokonać mojego wyboru. Czułem się szalenie związany z tymi, którzy wybrali aborcję, chociaż sam jej nie wybrałem.

Mam teraz pięcioro dzieci, dwoje adoptowanych. To nieplanowane dziecko mojej młodości zmierza do pierwszego roku studiów. Jej ojciec i ja rozwiedliśmy się i każdy mój pomysł na to, jak wyglądałoby moje życie, jest teraz popiołem. Mam nowego chłopaka i mam co najmniej sześć tygodni, zanim zdam sobie sprawę, że jestem w ciąży, ale ani przez chwilę nie sądzę, że tym razem wszystko będzie dobrze. Jestem samozatrudniony i nie jestem ubezpieczony. Nie mam płatnego urlopu, a moje obowiązki jako matki są już czasem większe niż mogę. Z pewnością nie mogę utrzymać drugiego i wiem o tym w kościach. Aby zakończyć tę ciążę, przejeżdżam obok protestujących, trzymając znaki, które sugerują, że nie wiem, co zamierzam zrobić, ale wiem. Długości, które chciałbym uratować, i dzieci, które już mam, są niezmierzone. Potem odczuwam ulgę i jestem wdzięczny i znów jestem dziko związany, tym razem z tymi, którzy chcą lub potrzebują, ale nie mogą dokonać tego wyboru.

dove liczba kamererów

MAK

Reklama

Dowiedziałem się, że jestem w ciąży w sobotę 26 września 2015 r., A aborcję przeprowadziłem w następny wtorek, 29 września. Miałem wtedy 24 lata i byłem w związku z mężczyzną znacznie starszym ode mnie, z którym obecnie nie rozmawiam już. Pomiędzy odkryciem, że jestem w ciąży a aborcją, powiedziałem tylko jemu i jednej innej osobie (mój kostium w sztuce, w której wtedy byłem) i nikomu innemu. Logistyka mojej aborcji była łatwa, ponieważ byłem stabilny finansowo i byłem w stanie szybko umówić się na spotkanie w Planowanym Rodzicielstwie. Ale czułem się też naprawdę samotny, co zaskoczyło mnie jako osobę, która zawsze była bardzo pro-wybór.

Zdecydowałem się na procedurę, oczekiwanie trwało kilka godzin, ale procedura nie okazała się tak bolesna, jak myślałem. Mój partner w tym czasie czekał w poczekalni i przyniósł mi potem jedzenie. Miałem szczęście, że mój partner tam był, ale kiedy go zobaczyłem, czułem się samotniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Tak bardzo chciałam zadzwonić do mamy, ale bałam się, co powie, szczególnie dlatego, że nie lubiła naszego związku.

Lato, 20 lat

Gdy miałem 19 lat, zdecydowałem się na operację korygującej szczęki podgryzowej. Przed operacją musiałem sikać do kubka, aby przetestować pod kątem ciąży. Standardowa procedura. Na sali operacyjnej pielęgniarka powiedziała „pacjentka nie jest w ciąży”. Powiedziałem głośno „dzięki Bogu”, a potem przystąpiłem do operacji. Odzyskiwanie nie było łatwe, ale zauważyłem, że straciłem miesiączkę i pomyślałem, że było to spowodowane lekami przeciwbólowymi i stresem na moim ciele po dużej operacji. Później zacząłem się bardzo martwić i wziąłem test ciążowy, przygotowałem się na to, co już wiedziałem. Spojrzałem na pozytywny test ciążowy i zepsułem się w łazience. Nie byłam gotowa na bycie mamą, nawet nie myślałam, że chcę mieć dziecko. Chcę iść do szkoły medycznej i zostać lekarzem, a nie mamą, która stara się karmić swoje dziecko. Powiedziałem mojemu chłopakowi o 2 latach i płakaliśmy razem, ponieważ naprawdę chcieliśmy to zatrzymać i pokochać. Ale oboje wiedzieliśmy, że nie jesteśmy gotowi mentalnie ani finansowo. Martwiłem się, że z powodu poddania mnie operacji i brania wielu leków przeciwbólowych zaszkodziłoby to dziecku. W końcu umówiłem się na aborcję medyczną i pojechaliśmy trzy godziny do biura. Czekaliśmy około trzech godzin, a lekarz dał mi pigułkę, którą następnie zażyłem, aby przerwać ciążę, i 4 tabletki, które włożyłem 24 godziny później, aby spowodować krwawienie i wydalenie. Nikt nie mówi, że jest to podobne do poronienia i że poronienia mogą być bardzo bolesne. Ale następnego dnia czułem się dobrze, to było tak, jakbym miał bardzo ciężki okres, a potem wróciłem do normy. Niczego nie żałowałem.

Szybko do marca i zabrakło mi kontroli urodzeń. Miałem okres pod koniec marca i myślałem, że wszystko jest w porządku, dopóki nie dostałem okresu na kwiecień. Szybko wziąłem test ciążowy i znów był pozytywny. Byłem zszokowany, jak łatwo zaszłam w ciążę, podczas gdy tak wiele kobiet ma problemy z zajściem w ciążę. Czułem się jak kompletny dupek, ponieważ już wiedziałem, że nie mogę zatrzymać dziecka, chociaż tym razem naprawdę zabiło mnie to, że nie mogłem go zatrzymać. Zarezerwowałem wizytę w oddalonym o pięć godzin biurze, aby uzyskać aborcję chirurgiczną. Byłam przerażona.

Reklama

Tym razem naprawdę mnie zawiodłem i zdecydowanie czuję się winny. Nie minął nawet tydzień, odkąd go dostałem i mam nadzieję, że się uspokoi. Powiedziałem kilku przyjaciołom o pierwszym i nikomu nie powiedziałem o drugim strachu przed sądem i było to naprawdę trudne, ale nie żałuję tego, ponieważ wiem, że to jest dla mnie najlepsze. Kiedy jestem gotowy na dziecko, chcę móc zepsuć mojego małego anioła i nie być zmuszonym do posiadania go z powodu braku wyboru, walcząc o przetrwanie.

Alex, 32 lata

Kiedy zaszłam w ciążę, miałam 22 lata i byłam w korpusie piechoty morskiej, więc stacjonowałam w Arizonie. Zapytałem mojego doktora, czy moje (wojskowe ubezpieczenie zdrowotne) obejmuje zabiegi aborcyjne, a on odpowiedział, że nie tylko nie obejmują one, ale jeśli były jakieś komplikacje, nie obejmowałyby również tych. Dość przerażające słowa od osoby, którą szanuję i której ufam. Zadzwoniłem do lokalnej kliniki i rozmawiałem przez telefon z kobietą, która powiedziała mi, że nie mogą umówić się na wizytę wcześniej niż tydzień od rozmowy. Umówiłem się dokładnie na tydzień od rozmowy.

Nie żałuję tego ani jednego dnia. Żałuję tylko, że dostałem pigułki aborcyjne w stanie, który nakazał traumatyczne praktyki bez względu na ludzi, których skrzywdzi.

Poszedłem do pracy i pracowałem z niebezpiecznymi materiałami przez tydzień, zanim zacząłem się zastanawiać, czy mam zamiar zmienić zdanie. Zastanawiałem się, czy zmiana zdania oznaczałaby ciążę, która była wystawiona na działanie wszystkich płynów, które sprawiają, że latają samoloty wojskowe. Zastanawiałem się, czy opary i stres związany z najsilniejszą siłą bojową narodów nie spowodują żadnych problemów. Co najważniejsze, zastanawiałem się, dlaczego musiałem czekać 7 dni, kiedy wiedziałem, czego chcę. Zastanawiałem się, dlaczego musiałem przejść przez ten tydzień zastanawiania się, co doprowadziło mnie do tego samego wniosku, do którego doszedłem po raz pierwszy.

Nadchodzi dzień aborcji i idę do kliniki. Widzę tam innego marine. Był tam ze swoją dziewczyną, a kiedy nawiązaliśmy kontakt wzrokowy, był moment „och nie”, a potem zdałem sobie sprawę, że miałem z kim o tym porozmawiać. To było naprawdę pocieszające. Idę do pokoju na zapleczu i rozpoczynam spotkanie. Podczas wizyty wykonują ultrasonografię przezpochwową, ponieważ skupisko komórek jest tak małe, że nie można ich pobrać za pomocą standardowych aparatów ultrasonograficznych. W celu łatwego smarowania i czyszczenia założyli prezerwatywę na przezpochwowe urządzenie USG, zanim włożyli ją do mojego ciała. Patrząc wstecz i stwierdzając, że nie było takiej potrzeby, czuję się pogwałcony i smutny. Zaproponowali mi zdjęcie sonogramu, powiedziałem „tak” i zrobiłem to. Potem wyrzuciłem go kilka miesięcy później po ponownym znalezieniu. Zrobiłem pigułkową wersję aborcji i przeszedłem etapy poronienia medycznego. Przeszedłem przez ten proces przy wsparciu mojej rodziny i przyjaciół. Nie żałuję tego ani jednego dnia. Żałuję tylko, że dostałem pigułki aborcyjne w stanie, który nakazał traumatyczne praktyki bez względu na ludzi, których skrzywdzi.

Anne, 73

Moją aborcją był rok 1965, 55 lat temu, a Roe przeciwko Wade nawet na horyzoncie. Miałem zaledwie 19 lat, student drugiego roku (w college'u) i w oddanym związku.

Dlaczego podjąłem takie ryzyko i pojechałem z chłopakiem do tego baru w Tijuana? Byłem jedynym na świecie ekspertem w swoim własnym życiu, dlatego. Wziąłem odpowiedzialność za swoją sytuację. Nigdy nie obciążę rodziny ani niedźwiedzia, a potem porzucę dziecko. Nie byłam przygotowana na ślub ani na utrzymanie, nie mówiąc już o dziecku.

Benny, 29 lat

Moją aborcją była wolność - ilekroć o tym myślę, myślę o lataniu, podróżowaniu, doświadczaniu nowych rzeczy, zakochaniu się, życiu. Dowiedziałem się, że jestem w ciąży, gdy byłem w obelżywym związku na studiach. Byłem bardzo świadomy tego, jak obelżywy i toksyczny był mój związek, ale nie byłem gotowy odejść. Moja aborcja nie sprawiła, że ​​poczułem gotowość do odejścia, ale dało mi to odrobinę nadziei, że nic nie wiązałoby mnie z tą osobą. Nie mogłem nawet pomyśleć o urodzeniu dziecka z kimś, kto zrobił mi tak okropne rzeczy - kimś, kto mnie naruszył, nie szanował mnie i sprawił, że wątpię w moją godność człowieka. Nie mogłem tego zrobić. Moja aborcja była wolnością - pozwolił mi oddychać, pozwolił mi kochać, pozwolił mi zobaczyć cuda świata i pozwolił mi przejąć kontrolę nad moim życiem. Moja aborcja dała mi moc.

Reklama

Beth, 25

Mam zespół policystycznych jajników (PCOS) i zespół jelita drażliwego, co oznacza, że ​​jestem w ciągłym bólu. Mam nieobecne i nieregularne - jeśli w ogóle obecne - okresy, nudności i wymioty, wahania masy ciała z PCOS, a także skurcze i więcej z IBS-C / D, które są objawami wczesnej ciąży. Kiedy miałem 22 lata, do pewnego czasu nie dowiedziałem się, że jestem w ciąży.

Niepewny, co mam robić po tym, jak dowiedziałem się, że jestem w ciąży, doradca w gabinecie lekarskim powiedział mi, żebym poszedł do kliniki, która okazała się być antykoncepcyjnym centrum ciąży, na bezpłatne badanie ultrasonograficzne, które uznałem za potrzebne. Tam wypełniłem dokumenty, wziąłem test ciążowy i poszedłem do małego pokoju z doradcą, który dał mi mnóstwo literatury i opowiedział mi o moich opcjach. Ponieważ w kryzysowym centrum ciąży nie było personelu pielęgniarskiego, powiedziała, że ​​będę musiała udać się do innej lokalizacji na badanie ultrasonograficzne. Zacząłem dziwnie myśleć o tym, jak próbowali mnie przekonać, żebym nie dokonała aborcji. Ale wpadłem w panikę, więc byłem gotów przyjąć każdą bezpłatną pomoc, jaką mogłem uzyskać.

W drugiej klinice dali mi „diagnostyczne USG” i nadali obraz na wielkim ekranie telewizyjnym. Wskazali na części płodu i powiedzieli makabryczne rzeczy, takie jak „Sprawdźmy, czy głowa jest przywiązana”.

Płakałam i nie mogłam znieść patrzenia na ekran. Wręczyli mi sześć zdjęć ultrasonograficznych i powiedzieli, że jestem w 16 tygodniu ciąży. Wyjaśniłem, że chcę aborcji, ale powiedzieli, że to niebezpieczne. Teraz wiem, że to bardzo bezpieczna procedura. Zdałem sobie sprawę, że nigdy mi nie pomogą, więc odszedłem.

Następnego dnia poszedłem do szpitala w pobliżu mojego domu, aby uzyskać prawdziwe USG. Wtedy nie mogłem uwierzyć w to, co mi powiedzieli: byłem w 26 tygodniu ciąży.

Kiedy w końcu spotkałem się z lekarzem, który może zapewnić mi aborcję, powiedziała, że ​​musi uzyskać zgodę rady szpitalnej z powodu polityki szpitalnej, której odmówiono. Płakałem Nie wiedziałam co zrobię. Nie chciałam kontynuować ciąży, ponieważ byłam zbyt chora, niegotowa i po prostu nie mogłam sobie na to pozwolić.

Pomimo życia w Oregonie, kraju o jednym z najbardziej postępowych przepisów dotyczących aborcji w kraju, napotkałem tak wiele przeszkód w dostępie do aborcji tylko z powodu mojej sytuacji. W końcu mój lekarz skierował mnie do kliniki w Nowym Meksyku, ale oznaczało to, że musiałem lecieć przez cały kraj tylko po aborcję - i byłoby to drogie.

Potem przeszukałem Internet, by znaleźć historie o aborcji, takie jak moje. Większość koncentruje się na nieprawidłowościach płodowych i problemach zdrowotnych, a nie na barierach, które uniemożliwiają nam dostęp do opieki z założenia. Wiem, że mam szczęście - żyję w stanie bez ograniczeń, kiedy w ciąży aborcja jest dozwolona, ​​a opieka medyczna obejmuje aborcję, ale nadal może być niedostępna, jeśli jesteśmy wprowadzeni w błąd lub po prostu nie stać nas na to. Dotyczy to szczególnie młodych ludzi.

Naród, który uznaje nasze konstytucyjne prawo do aborcji, nie jest tym samym, co naród, który udostępnia nam aborcję, gdy jej potrzebujemy. Nie ma żadnych praw bez dostępu.

Bretania, 35 lat

Właśnie skończyłem 23 lata i byłam matką 3 małych dzieci w wieku poniżej 7 lat. Moja najmłodsza córka miała 5 miesięcy. Dzieliłem 2 sypialnie z moją siostrą i siostrzenicą.

Reklama

Po skontaktowaniu się z kilkoma klinikami aborcyjnymi powiedziano mi, że Medicaid, moja forma ubezpieczenia zdrowotnego, nie obejmie procedury. Byłem jeszcze w pierwszym trymestrze ciąży, ale czas mijał. Zebranie wystarczającej ilości pieniędzy na procedurę w pierwszym trymestrze zajęło mi kilka tygodni, ale do tego czasu byłem już na drugim miejscu. Nie wiedziałam, co robić i myśleć. Chciałem przerwać ciążę za pomocą wszelkich niezbędnych środków.

Po skontaktowaniu się z miejscowym szpitalem otrzymałem numer do lokalnego funduszu aborcyjnego. Zwróciłem się do Chicago Abortion Fund o ewentualne finansowanie, które mi przyznano. Udało mi się dokonać aborcji dzięki ich wsparciu finansowemu. Z ich pomocą zostałem na zawsze zmieniony. Wspierała mnie organizacja, aby stać się orędowniczką i liderem sprawiedliwości reprodukcyjnej w mojej własnej społeczności. Zgłosiłem się na ochotnika do CAF i nigdy nie oglądałem się za siebie.

Bóg jest ostatecznym autorem naszego życia, a ja dokonałem aborcji jako wierzący w Boga, ponieważ On to zaplanował

Gubernator, 39

Jestem podekscytowany podnoszeniem głosów czarnych transów, którzy dokonali aborcji i chcą rodzić. Wydaje mi się, że to pomaga innym znaleźć się, jeśli mogą zobaczyć przykłady ludzi, którzy wyglądają i żyją tak jak oni w mediach.

Często, gdy myślimy o dostępie do aborcji, a nawet ciąży i porodzie, nazywamy to „kwestią kobiet”. To wymazuje doświadczenie trans i płci niezgodnych płciowo, którzy również dokonują aborcji i rodzą dzieci. Ważne jest, aby osoby transpłciowe wiedziały, że są one objęte tym ruchem i że dostępna jest dla nich również bezpieczna kompleksowa opieka. Chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby stało się to rzeczywistością.

Chciałbym, aby ludzie zrozumieli, że mężczyźni również dokonują aborcji. Ta płeć jest niezależna od zdolności do reprodukcji dzieci. Że każda osoba, która ma zdolność do tworzenia dzieci, jest w stanie określić, czy kiedykolwiek jest to właściwy moment, aby to zrobić.

jak powinienem masterbate

Co, 20

Chrystus powiedział mi, że aborcja była dla mnie właściwą decyzją.

Wiem, że nie jest to coś, co ludzie często słyszą, ale biorąc pod uwagę, że większość pacjentów poddawanych aborcji jest religijnych, podejrzewam, że dotyczy to wielu osób, które wybierają procedurę. Religia i aborcja zawsze były ze sobą sprzeczne, ale jako 17-letnia licealistka, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, już modliłam się o swoją przyszłość, wypełniając podania na studia, pytając, gdzie Bóg zamierza prowadź mnie.

Nie byłam też gotowa powiedzieć mojej rodzinie o ciąży ani o moim wyborze na zakończenie ciąży. Ale Teksas wymaga zgody rodziców dla osób poniżej 18 roku życia, aby uzyskać aborcję. Jeden z moich przyjaciół wyjaśnił, że mogę złożyć wniosek o obejście orzeczenia sądowego, co oznacza, że ​​będę musiał udać się do sądu i poprosić sędziego o podpisanie się pod procedurą.

Ponieważ często wierzę w Chrystusa, który prowadzi mnie do najlepszych decyzji, następny tydzień spędziłem na stałej modlitwie; Pamiętam dzień, w którym przed szkołą byłem na podłodze w łazience w domu mojego przyjaciela i pytałem: „Boże, co to jest? Czy to jest następne? To było: Wkrótce potem przyjaciel powiedział mi o Jane's Due Process, teksańskiej organizacji, która pomaga młodym ludziom przejść przez proces omijania sądowego.

Czasami ludzie pytają, jak mogę być naśladowcą Chrystusa i aborcji. Moja odpowiedź brzmi: Bóg jest Bogiem miłości, a jeśli wiesz, że odpowiedziałeś na swoje własne pytanie. Bóg jest ostatecznym autorem naszego życia, a ja dokonałem aborcji jako wierzący w Boga, ponieważ On to zaplanował, abym mógł stanąć po stronie Jego ludu i ludzi takich jak ja. Wszystko, co wymaga miłości i troski, na jaką zasługują, jest częścią tego, do czego On byłby częścią, a Bóg był ze mną przez całą decyzję.

Dev, 70

Reklama

Mam teraz 70 lat i wspominam swoje doświadczenie aborcji 50 lat temu - w 1970 roku, trzy lata przed Roe przeciwko Wade. Niedawno opuściłem dom, oderwałem się od rodziny, utrzymując się, pracując jako operator telefoniczny na odległość i biorąc udział w zajęciach na studiach. Pewnego tygodnia zrobiło mi się niedobrze i pomyślałem, że mam grypę, więc po kilku dniach bez poprawy poszedłem do studenckiego ośrodka zdrowia. Bez wiedzy zrobili test ciążowy, a kilka dni później zadzwoniła do mnie pielęgniarka i powiedziała mi, że wynik był pozytywny.

Byłem w szoku, całkowite niedowierzanie, że to może się przytrafić mi. W tamtych czasach nie mieliśmy prawie żadnej edukacji seksualnej, a to, co wiedziałem o seksie, opierało się na tym, co mogłem znaleźć w bibliotece i tym, co ludzie mi powiedzieli. Byłem zdruzgotany i spanikowany, kiedy dostałem wiadomość. Mieszkałem sam, ledwo mogłem się zająć. Nie było mowy, bym mogła przejść przez ciążę i wesprzeć kogoś innego. Kiedy opanowałem rzeczywistość sytuacji, zdałem sobie sprawę, że jedynym wyjściem dla mnie było przerwanie ciąży. Nie mogłem sobie wyobrazić niczego innego.

Ponieważ aborcja była w tym czasie nielegalna, musiałem znaleźć kogoś związanego z podziemiem.

Ponieważ aborcja była w tym czasie nielegalna, musiałem znaleźć kogoś związanego z podziemiem. Na szczęście spotkałem faceta na imprezie, który był w stanie go dla mnie skonfigurować. Znał kogoś innego, kto mógłby zorganizować procedurę, gdybym mógł wymyślić 400 USD. Po kilku tygodniach dużego niepokoju podczas skrobania pieniędzy, dokonał ustaleń i odebrał mnie późną nocą wraz z innym mężczyzną. Zawieźli mnie do zaniedbanego motelu pośrodku niczego. Nie miałem pojęcia, gdzie jesteśmy. Było zupełnie ciemno i bałam się śmierci, ale byłam zdeterminowana, aby zrobić to, co musiałam. Zabrali mnie do pokoju, w którym czekał na nas mężczyzna. Nazywał siebie lekarzem, ale nie miałem pojęcia, czy to naprawdę lekarz. Po prostu musiałem mu zaufać i mieć nadzieję, że on wie, co robi.

Po zakończeniu procedury i wyzdrowieniu kontynuowałem chaotyczne życie. Mentalnie była to ogromna ulga. Nie spoglądałem wtedy w przeszłość, ponieważ wiedziałem, że postąpiłem właściwie. Po prostu cieszyłem się, że to koniec.

Elizabeth, 35 lat

Jestem dziwną imigrantką z Meksyku, która wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych wraz z moimi dwoma rodzicami, gdy miałam 4 lata. W moim życiu dokonałam dwóch aborcji. Jeden, gdy miałem 21 lat, a drugi w wieku 32 lat. Oba przypadki różniły się pod wieloma względami: zatrudnienie, ubezpieczenie, pieniądze, status związku, stan i oczywiście wiek.

Moja pierwsza aborcja dosłownie zmieniła moje życie na lepsze. Tego dnia zostałem aktywistą. Byłem wkurzony tym, jak trudno było mi znaleźć tę regularną procedurę opieki zdrowotnej, ponieważ moi ustawodawcy stanowi sądzą, że mają wpływ na moje prywatne decyzje dotyczące opieki zdrowotnej. Przeważnie byłem i nadal jestem zraniony i rozgniewany piętnem, które rzucamy na ciężarne osoby decydujące się na zakończenie ciąży. Co najważniejsze, nauczyłem się, jak pokazywać się osobom szukającym opieki. Wiedziałem, że chcę być tak miękkim miejscem do lądowania dla kogoś, kto szuka aborcji.

Emily, 26

Miałem aborcję, gdy miałem 19 lat, podczas drugiego roku studiów. Byłem na pigułce, ale nadal zaszedłem w ciążę - nie brałem jej dokładnie zgodnie z zaleceniami. W każdym razie, jak tylko dowiedziałem się, że jestem w ciąży, wiedziałem, że chcę aborcji, zajęło mi dużo czasu, by pogodzić się z tą decyzją. Było to bardzo trudne jako kobieta z niższej klasy w stanie konserwatywnym. Musiałem opróżnić moje konto oszczędnościowe, aby uzyskać aborcję, musiałem podróżować godzinę tylko po to, aby ją uzyskać, i musiałem radzić sobie ze wszystkimi wokół mnie w moim mieście, które są bardzo przeciwne aborcji - nasza lokalna szkoła katolicka zabiera swoich uczniów do marca na Życie co roku, więc oczywiście było to wrogie środowisko, w którym musiałem podjąć tę decyzję. Miałem szczęście, że otrzymałem wsparcie moich rodziców przez cały proces, ale mój były chłopak był bardzo mało pomocny, podobnie jak wielu ludzi, których ja myślałem, że byli moimi przyjaciółmi.

Reklama

Potem mój samochód został zdewastowany i przez długi czas otrzymywałem pocztę nienawiści. Ale sama procedura była łatwa. Jedyna część, która nie była łatwa, to z powodu przepisów TRAP, które ogarnęły naród, musiałem mieć niepotrzebne medycznie ultradźwięki, a ja musiałem uczestniczyć w sesji doradczej na 48 godzin przed zabiegiem, co oznaczało więcej podróży i więcej pieniądze. Pamiętam protestujących w klinice, do których również się udałem, być może bardziej żywo niż sama procedura. Ich przesłania nienawiści pozostały ze mną przez wiele lat. Naprawdę wierzę, że dzieląc się osobistymi historiami aborcji, możemy pomóc w znoszeniu piętna aborcji i zmienić rozmowę, ponieważ 1 na (4) kobiety mają aborcję, musimy usłyszeć nasze głosy.

Jae, 37

Kiedy byłem nastolatkiem, zakochałem się w znacznie starszym mężczyźnie. Myślałem, że będziemy razem na zawsze, więc kiedy zdałem sobie sprawę, że jestem kilka miesięcy w ciąży, byłem pewien, że uzna to za coś, co nas połączy. Nie byłam zszokowana sugestią aborcji, ale sposób, w jaki zaczął traktować mnie jak transakcję, był bolesny. Zabrał mnie do innego miasta w całym stanie i spędził całą drogę z powrotem, tłumacząc, dlaczego to moja wina, że ​​musieliśmy wszystko zepsuć. Wiele lat później przypomniałem sobie ból tego bólu serca, ale nadal jestem wdzięczny za aborcję. Nie mogłem mieć dziecka z tym mężczyzną ani być rodzicem. Dzięki dostępowi do bezpiecznej aborcji medycznej mogłem ukończyć studia i przeżyć swoje życie jako osoba niebędąca binarną. Aborcja jest również kwestią transpłciową.

Jordyn, 23

Kiedy miałem 18 lat, dowiedziałem się, że jestem w ciąży. Od razu wiedziałem, że decyzja o zakończeniu ciąży była dla mnie właściwym wyborem. Na szczęście znalazłem w pobliżu klinikę i mogłem zaplanować aborcję. Personel kliniki był miły i troskliwy, a ich wsparcie potwierdziło mój wybór. Czułem się, jakbym musiał uzasadnić aborcję ze względu na stygmatyzujące narracje, mówiąc: „Nie byłem stabilny finansowo”. Ale tak naprawdę sprowadza się to do tego, że po prostu nie chciałam być w ciąży i nie chciałam być rodzicem. I to jest jedyne uzasadnienie, którego każdy potrzebuje. Aborcja nie musi być tą smutną, przerażającą rzeczą. Dużo czasu tak nie jest. To może być wzmacniające. To może być potwierdzające. Mój był świetny. Inni ludzie mogą chcieć wyrazić swoje uczucia w mojej historii i powiedzieć, że aborcja powinna być smutna, ale moja była jedną z najlepszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjąłem. Świętuję aborcję i nikt nie może mi tego odebrać.

Radość, 38

W wieku 18 lat chodzenie na studia było moim biletem z mojego sennego, środkowo-zachodniego miasta. Miałem wielkie plany na przyszłość i czekało na mnie pełne stypendium akademickie na uniwersytecie poza stanem.

Nie ma znaczenia, jak zaszłam w ciążę. Nie ma znaczenia, że ​​byłem jeszcze w liceum. Nie ma znaczenia, że ​​byłem sam; moje relacje z drugą „odpowiedzialną” stroną zakończyły się możliwością, że mogę być w ciąży. Te szczegóły byłyby takie same, nawet gdybym inaczej czuł się co do mojej ciąży. Czułam strach.

Nie chciałam być w ciąży.

Dla mnie myśl o porodzie była nie do zniesienia. Moja aborcja zakończyła nędzę związaną z niechcianą ciążą. Nadal jestem wdzięczny, że miałem wybór inny niż terminowe.

Zamiast tego zdobyłem stopień naukowy, zacząłem pracować, przeprowadziłem się na Wschodnie Wybrzeże i znalazłem mojego ludu. Podążyłem za swoją pasją pomagania innym w służbie dla ludzi i zbudowałem głęboko satysfakcjonującą karierę. Zakochałem się i poślubiłem moją żonę. Teraz poważnie rozmawiamy o adopcji lub wychowaniu własnych dzieci.

Pod wieloma względami moja aborcja jest tylko niewielkim przypisem w historii mojego życia. Bez tego reszta mojego życia nie rozwinąłaby się w tak bogaty i radosny gobelin.